śr., 21 września 2022Przeczytasz w 10 minutFather Hans Buob

Bogaty i biedny przed Bogiem

Rozważanie biblijne do Ewangelii 26. niedzieli zwykłej w roku liturgicznym C.

Wnętrze jadalni w pałacu jako wyobrażenie przypowieści o Łazarzu i bogaczu, obraz Bartholomeusa van Bassena (1590-1652).

Tekst biblijny


Ewangelia według Świętego Łukasza 16, 19-31

Jezus powiedział do faryzeuszów: „Był pewien bogaty człowiek. Ubierał się w purpurę i bisior i każdego dnia wystawnie ucztował. Przed bramą jego domu leżał pokryty wrzodami pewien żebrak, imieniem Łazarz, który pragnął nasycić się resztkami ze stołu bogacza. Lecz tylko psy przychodziły i lizały mu wrzody. Gdy żebrak umarł, został zaniesiony przez aniołów na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pochowany. Cierpiąc męki w piekle, podniósł oczy i ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. Zawołał: «Ojcze Abrahamie, zmiłuj się nade mną! Poślij Łazarza, aby umoczył w wodzie koniec swego palca i zwilżył mój język, gdyż bardzo cierpię w tym płomieniu». Lecz Abraham odparł: «Dziecko, przypomnij sobie, że ty za życia otrzymałeś swoje dobra, podczas gdy Łazarz doświadczył zła. Teraz on tutaj doznaje pociechy, a ty cierpisz męki. Poza tym między nami a wami istnieje ogromna przepaść, aby ci, którzy chcieliby przejść stąd do was, albo stamtąd do nas, nie mogli tego dokonać». Tamten powiedział: «Ojcze, proszę cię, poślij go więc do mojego rodzinnego domu. Mam bowiem pięciu braci. Niech ich przestrzeże, aby i oni nie dostali się do tego miejsca męki». Lecz Abraham odparł: «Mają Mojżesza i Proroków! Niech im będą posłuszni!». Lecz on odpowiedział: «Nie, ojcze Abrahamie! Ale gdyby ktoś z umarłych udał się do nich, nawrócą się». Wtedy powiedział mu: «Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to nawet gdyby ktoś powstał z martwych, także nie dadzą się przekonać»”.

Rozważanie


Dzisiejsza przypowieść o bogaczu i nędzarzu ma głębokie, symboliczne znaczenie. Nie można więc patrzeć na nią powierzchownie i zakładać, że każdy biedny człowiek automatycznie zasługuje na niebo, a każdy człowiek bogaty przeznaczony jest na potępienie w piekle. Nie takie jest przesłanie tej przypowieści…

„Był pewien bogaty człowiek. Ubierał się w purpurę i bisior i każdego dnia wystawnie ucztował. Przed bramą jego domu leżał pokryty wrzodami pewien żebrak, imieniem Łazarz, który pragnął nasycić się resztkami ze stołu bogacza. Lecz tylko psy przychodziły i lizały mu wrzody. Gdy żebrak umarł, został zaniesiony przez aniołów na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pochowany. Cierpiąc męki w piekle, podniósł oczy i ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. (wersy 19-23)

Oto oprócz bogacza, żyjącego nad podziw wystawnie, spotykamy żebraka, o którym Ewangelia mówi, że jest chory, ubogi pod każdym względem i całkowicie zdany na łaskę innych. Tłumacząc dosłownie z oryginału greckiego, został „wyrzucony przed dom bogacza”, czyli zostawiony tam przez swoich bliskich w nadziei, że bogacz coś mu ofiaruje. Żebrak ten nie mógł się sam utrzymać, a nawet nie mógł samodzielnie stanąć na nogach. Bliscy dosłownie pozbyli się go, „wyrzucili”. Kiedy jednak umarł, „został zaniesiony przez aniołów na łono Abrahama”. W przypadku bogacza natomiast czytamy bardzo lakonicznie, że kiedy umarł, „został pochowany”. To jest decydująca różnica i niezwykły kontrast: dla biedaka śmierć jest końcem jego cierpienia, dla bogacza zaś końcem jego ziemskiego szczęścia.

Zawołał: «Ojcze Abrahamie, zmiłuj się nade mną! Poślij Łazarza, aby umoczył w wodzie koniec swego palca i zwilżył mój język, gdyż bardzo cierpię w tym płomieniu». Lecz Abraham odparł: «Dziecko, przypomnij sobie, że ty za życia otrzymałeś swoje dobra, podczas gdy Łazarz doświadczył zła. Teraz on tutaj doznaje pociechy, a ty cierpisz męki. Poza tym między nami a wami istnieje ogromna przepaść, aby ci, którzy chcieliby przejść stąd do was, albo stamtąd do nas, nie mogli tego dokonać». (wersy 24-26)

Kiedy bogacz podnosi wzrok, widzi „Abrahama i Łazarza na jego łonie”. Prosi o pomoc, ale Abraham odpowiada: „Nawet gdybyśmy chcieli, tej przepaści nie da się już wypełnić”. To jest bardzo wyraźne wskazanie Jezusa, jak wielka i nie do przeskoczenia przepaść istnieje między niebem a piekłem.

Zauważmy, że Abraham zwraca się do bogatego człowieka: „dziecko”, co jest mimo wszystko wyrazem wielkiego współczucia. Niebo zawsze będzie miało litość. Nigdy nie będzie nienawidziło nikogo – nawet tych, którzy za życia je nienawidzą, czyli tych, których nazywamy ludźmi potępionymi. Jest to cudownie wyrażone w tym fragmencie Ewangelii. Pozostaje jednak bardzo jasne stwierdzenie: nie ma podróży w obie strony między piekłem a niebem.

Gdy bogacz żył na ziemi, trwał w zatwardziałej niewierze. Był całkowicie zaślepiony i nie dostrzegał biednego i słabego człowieka – a to oznacza, że był głuchy na naukę, na orędzie Jezusa o zbawieniu, które wyraża się w miłości bliźniego. Bogacz nie przeklinał biedaka ani nie pluł na niego, po prostu go ignorował. Był tak zaślepiony swoim bogactwem, że nie potrafił dostrzec tego, czego wymaga przesłanie Jezusa: nie widział miłości, która była u jego drzwi.

To stwierdzenie z przypowieści jest niezwykle ważne: przywiązanie do pieniędzy i dóbr – czy to dóbr materialnych, czy to dóbr duchowych, takich jak sława, władza itp. – powoduje, że stajemy się głusi na przesłanie Jezusa o zbawieniu. Jest to doświadczenie wielu chrześcijan, które towarzyszy im od zawsze. Jakże często zdarza się, że gdy ludzie wierzący dojdą do bogactw – czy to zdobywając dobra materialne, czy duchowe, jak choćby sławę i władzę – wtedy nagle odchodzą od prawdy. Nagle chcą być kimś ważnym i głoszą własną wizję – nawet jeśli jest ona sprzeczna z przykazaniem Bożym i składa się z fałszywych nauk. 

Chciwe przywiązanie do egoistycznych wartości zagłusza przesłanie zbawienia i prowadzi do pychy. Ludzie, którzy pozwalają się kierować taką postawą, chcą być jak Bóg i wierzą, że wiedzą wszystko lepiej niż On. To jest ogromne niebezpieczeństwo, które każdy z nas prawdopodobnie zna z własnego doświadczenia. Nikt z nas nie jest na to odporny. I wcale nie musimy być milionerami! Jeśli nawet choć trochę przywiązujemy się do rzeczy światowych i jeśli się ich kurczowo trzymamy, to szybko przekonujemy się, że stajemy się głusi na przesłanie zbawienia.

Nie powinniśmy jednak z tego wysuwać mylnego wniosku: „Tak, zatem musimy znowu stać się biednymi, a wtedy dojdziemy z powrotem do wiary”. To z całą pewnością nie jest prawdziwa droga do wiary: stawanie się biednymi tylko po to, aby znów wołać do Boga o pomoc. Droga wiary jest raczej drogą miłości – bez względu na to, ile mamy.

Tamten powiedział: «Ojcze, proszę cię, poślij go więc do mojego rodzinnego domu. Mam bowiem pięciu braci. Niech ich przestrzeże, aby i oni nie dostali się do tego miejsca męki». Lecz Abraham odparł: «Mają Mojżesza i Proroków! Niech im będą posłuszni!». Lecz on odpowiedział: «Nie, ojcze Abrahamie! Ale gdyby ktoś z umarłych udał się do nich, nawrócą się». Wtedy powiedział mu: «Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to nawet gdyby ktoś powstał z martwych, także nie dadzą się przekonać»”. (wersy 27-31)

Potem pojawia się prośba bogacza, którą moglibyśmy ująć następująco: „Mam jeszcze pięciu braci. Abrahamie, wyślij im Łazarza, aby się nawrócili i nie dostali się do tego strasznego miejsca, w którym jestem”. Jak możemy się domyślać, tych pięciu mężczyzn także powinno pokutować, bo są tak samo zatwardziali jak ich brat, bogacz. Podobnie jak on nie wierzą w inną przyszłość. Wystarczy im chwilowy dostatek i nie zastanawiają się już nad prawdziwym sensem życia.

W odpowiedzi na prośbę bogacza Abraham stwierdza: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają”… W tym miejscu staje się jasne, że jeśli nie słuchają słowa Bożego, to nie potrafią pokutować i uwierzyć, „nawet gdyby ktoś powstał z martwych”. Nie odnajdujemy Boga i wiary poprzez cuda czy inne nadzwyczajne wydarzenia, ale tylko mocą słowa Bożego. To dzięki mocy tego pokarmu, którym jest słowo Boże, możemy uwierzyć, ponieważ jest ono prawdziwą siłą i życiem. Działa w nas i stwarza to, o czym mówi. 

Właśnie dlatego niezwykle ważną formą ewangelizacji jest dyskretne ofiarowywanie Pisma Świętego osobie, która jest słaba w wierze lub jeszcze nie znalazła drogi do wiary. Taki podarunek należy czynić, kiedy tylko nadarzy się okazja, a potem prosić Jezusa, aby sam wskazał tej osobie biblijny werset, przez który może dotknąć jej serca swoim słowem. W ten sposób nawrócił się na przykład św. Augustyn, gdy usłyszał głos: „Bierz i czytaj!”. Wziął do ręki Pismo Święte, otworzył je i słowa, które przeczytał, dotknęły tak mocno jego serca, że postanowił się zmienić i zerwać z grzesznym sposobem życia. Innym przykładem jest św. Antoni, pustelnik. Jako młody człowiek w czasie jednej z Mszy Świętych usłyszał przypowieść o bogatym młodzieńcu. Te słowa tak go poruszyły, że wrócił do domu, rozdał cały swój majątek biednym, udał się na pustynię i dzięki głębokiej wierze oraz niezwykle pokornemu życiu został cenionym i wielkim ojcem Kościoła. W podobny sposób wiele razy zdarzało się, że ludzie przeżywali przełomowe w ich życiu uderzenie słowa Bożego. Z tego powodu głęboki sens ma ofiarowanie Pisma Świętego ludziom dalekim od Kościoła, kiedy czujemy, że są na tyle wrażliwi, że mogą także być gotowi na odkrycie Boga i Jego miłości. Potem pozostaje nam tylko modlić się i prosić o łaskę, aby sam Duch Święty zachęcił ich do otwarcia Pisma Świętego – być może jedynie z ciekawości – tak aby słowo Boże przemówiło do tych ludzi i poruszyło ich serca.

Jednak, niestety, wielu ludzi nie da się przekonać, choćby „nawet ktoś powstał z martwych”. W dzisiejszych czasach jest nadal tak wiele cudów, zatwierdzonych oficjalnie przez Kościół. Każda kanonizacja czy beatyfikacja wymaga cudu, który jest potwierdzony przede wszystkim przez specjalistów, lekarzy. Dzięki tym cudom wszyscy ateiści na całym świecie mogliby się przekonać o istnieniu niesamowitych rzeczy i przez to powinni uwierzyć. Wiemy jednak, że tak nie jest.

Dzieje się tak, bo warunkiem wiary jest inny aspekt, wyrażony w dzisiejszej przypowieści. Jak już wcześniej wspomnieliśmy, to wcale nie jest tak, że jeśli ktoś jest biedny, to automatycznie idzie do nieba, a jeśli ktoś jest bogaty, to automatycznie czeka go piekło. Chodzi raczej o uświadomienie sobie niebezpieczeństwa, jakie niesie za sobą bogactwo. Bogaci – i to bogaci pod każdym względem: i materialnym, i duchowym – którzy mają wiele i są przywiązani do swoich majętności, muszą uważać, aby nie przylgnęli zbyt mocno do swoich dóbr i nie stali się głusi na prawdziwe przesłanie zbawienia, na prawdziwy sens życia. Zawsze musimy zadawać sobie pytanie, czy rzeczywiście jesteśmy na drodze prowadzącej do zbawienia, a właściwą miarą odpowiedzi na to pytanie jest nasze ukierunkowanie się na miłość bliźniego. Właśnie ta miłość jest głównym nakazem Jezusa. Jest to wyraźnie ukazane w tej przypowieści.

Stąd łatwiej mają ubodzy, odrzuceni i bezradni, którzy są całkowicie zależni od Boga. Chodzi jednak o dobrowolną wolę życia w ubóstwie przed Bogiem w sposób prawdziwie świadomy, o bycie bezradnym wobec Boga. Dobrze znane błogosławieństwo: „Szczęśliwi ubodzy w duchu” – to przyjęcie postawy dziecka przed Bogiem, to świadomość, że jest się w pełni zależnym od Boga, to całkowite oddanie się Bogu. Chodzi właśnie o takie biblijne ubóstwo! W przeciwnym razie nawet jeśli ktoś jest biedny, ale nie ma wiary, to nie pójdzie do nieba. Chodzi o ubóstwo, którego ja doświadczam przed Bogiem. Nigdzie w przypowieści nie znajdziemy nawet najmniejszej wzmianki o tym, że biedny Łazarz skarżył się lub przeklinał kogoś za swój los. Wytrzymał wszystkie cierpienia i upokorzenia cierpliwie aż do śmierci.

Chodzi tutaj o niezbędną, zasadniczą postawę ubóstwa przed Bogiem, o pokorę. Taki, jaki jestem, z całą pokorą znoszę moje słabości – a mówiąc w przenośni: moje wrzody, czyli także moje grzechy, wszystko, co mnie przytłacza. Przeciwieństwem tego jest niepokorny/bogaty, który jest duchowo lub intelektualnie dumny. Pomyślmy o faryzeuszach, do których przecież Jezus również się zwraca, a którzy wyobrażają sobie, że mają zapewnione prawo do nieba. Ponieważ żyją przyzwoicie i czynią dobre uczynki, to łudzą się, że dzięki temu mogą kupić sobie niebo. Bogaty to właśnie ten, kto czuje się samowystarczalny i cieszy się z posiadania jakiejkolwiek własności, która rzekomo go uszczęśliwia: taki człowiek wierzy, że za swoje bogactwo może kupić niebo. To właśnie tacy bogaci kiedyś będą tęsknić za niebem, ponieważ teraz uważają, że wszystko mogą zdobyć sami. Niestety, nie mogą sami zarobić na tyle, aby kupić życie wieczne. Życie wieczne w niebie jest czystym darem od Boga – a to, co ludzie mają do uczynienia wobec Boga, to ofiarować Mu absolutnie czystą miłość.

Musimy zobaczyć ten obraz w całej jego głębi. Jezus ukazuje nam tę przypowieść, bo chce wskazać ważną prawdę o prawdziwym duchowym ubóstwie, o całkowitym zdaniu się na łaskę, o cierpliwym znoszeniu przeciwności i trosk na tym świecie, zwłaszcza gdy inni nami gardzą lub ignorują nas. Chce też ostrzec przed niebezpieczeństwem naszej ślepoty wobec sedna orędzia zbawienia, a mianowicie miłości do bliźniego, miłości w ogóle. 

Przyjrzyjmy się zatem sobie. Jaka jest moja postawa? Czy jest to postawa ubóstwa i pokory? Czy jestem naprawdę jak dziecko przed Bogiem? Czy oczekuję od Niego wszystkiego? Czy moje działanie wobec Boga jest czystą miłością, cierpliwym wytrwaniem we wszystkim z miłości do Niego? Czy może jestem dumny, patrzę na innych z pogardą i osądzam ich, bo na przykład w moich oczach wiodą życie z daleka od wiary? Czy jestem tak pewny siebie, że uważam, że mam gwarancję na pójście do nieba, ponieważ żyję, „tak jak się należy”? 

W swojej przypowieści Jezus chce bardzo wyraźnie pokazać właśnie tę zasadniczą postawę, a przede wszystkim znaczenie słowa Bożego. Bogacz, który jest pewny siebie i uważa, że ​​sam zasłużył sobie na niebo i że czeka go nagroda od Boga za dostatnie życie, zapomina, że musi najpierw otworzyć się na słowo Boga. Gdyby nawet ktoś z umarłych przybył do niego, to co najwyżej poczuje się pewniejszy w swoim bogactwie.

Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko słuchać słowa Bożego – tak aby mogło nas dotknąć głęboko w sercu i zmienić naszą postawę. I musimy zawsze pamiętać, że taka przemiana może się zdarzyć tylko dzięki słowu Bożemu.