śr., 27 kwietnia 2022Przeczytasz w 10 minutFather Hans Buob

Nowa misja uczniów

Rozważanie biblijne do Ewangelii 3. niedzieli Wielkanocy w roku liturgicznym C.

Posiłek Pana Jezusa i Apostołów, obraz Jamesa Tissota (w latach 1886-1894).

Tekst biblijny


Ewangelia według Świętego Jana 21, 1-19

Jezus ponownie ukazał się uczniom nad Jeziorem Tyberiadzkim. Ukazał się zaś w następujący sposób. Przebywali tam wspólnie Szymon Piotr, Tomasz, zwany Bliźniakiem, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza i jeszcze dwóch innych Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: „Idę coś złowić”. Rzekli mu: „I my popłyniemy z tobą”. Wyszli więc i wsiedli do łodzi, lecz tej nocy nic nie złowili. Gdy nastał poranek, Jezus stanął na brzegu jeziora, lecz uczniowie nie poznali, że to Jezus. Jezus zapytał ich: „Dzieci! Nie macie nic do jedzenia?”. Odpowiedzieli mu: „Nie”. On zaś polecił im: „Zarzućcie sieci po prawej stronie łodzi, a złowicie”. Zarzucili więc, ale nie mogli jej już wyciągnąć z powodu mnóstwa ryb. Wtedy uczeń, którego Jezus miłował, powiedział do Piotra: „To jest Pan”. Skoro tylko Szymon Piotr usłyszał, że to Pan, nałożył ubranie, bo był rozebrany, i rzucił się do jeziora. Pozostali uczniowie przypłynęli łodzią, ciągnąć sieć wypełnioną rybami, ponieważ nie byli daleko od lądu, tylko około dwustu łokci. Gdy wysiedli na brzeg, zobaczyli rozniecone ognisko, położoną na nim rybę oraz chleb. Jezus poprosił ich: „Przynieście kilka ryb, które teraz złowiliście”. Poszedł więc Szymon Piotr i wyciągnął na ląd sieć wypełnioną stu pięćdziesięciu trzema wielkimi rybami. A chociaż ryb było tak dużo, sieć się nie rozerwała. Jezus zaś im powiedział: „Chodźcie coś zjeść”. Żaden z uczniów nie odważył się zapytać Go: „Kim jesteś?”, ponieważ widzieli, że to jest Pan. A Jezus podszedł, wziął chleb i podał im; podobnie uczynił z rybą. To już po raz trzeci Pan objawił się uczniom po swoim zmartwychwstaniu. Gdy spożyli posiłek, Jezus zapytał Szymona Piotra: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie bardziej niż oni?”. Piotr odparł: „Tak, Panie! Ty wiesz, że Cię kocham”. Wtedy powiedział do niego: „Paś moje baranki”. Zapytał go powtórnie: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?”. Odrzekł Mu: „Tak, Panie! Ty wiesz, że Cię kocham”. Powiedział mu: „Paś moje owce”. I zapytał go po raz trzeci: „Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?”. Wtedy Piotr się zasmucił, że już trzeci raz go zapytał: „Czy kochasz Mnie?”. I odpowiedział Mu: „Panie, Ty wiesz o wszystkim. Ty wiesz, że Cię kocham”. Jezus rzekł do niego: „Paś moje owce. Uroczyście zapewniam cię: Kiedy byłeś młodszy, przepasywałeś się i szedłeś, dokąd chciałeś. Kiedy jednak się zestarzejesz, wyciągniesz swoje ręce, a ktoś inny cię przepasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz”. Powiedział to, aby wskazać, jaką śmiercią uwielbi Boga. Następnie rzekł do niego: „Pójdź za Mną!”.

Rozważanie


Jezus ponownie ukazał się uczniom nad Jeziorem Tyberiadzkim. Ukazał się zaś w następujący sposób. Przebywali tam wspólnie Szymon Piotr, Tomasz, zwany Bliźniakiem, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza i jeszcze dwóch innych Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: „Idę coś złowić”. Rzekli mu: „I my popłyniemy z tobą”. Wyszli więc i wsiedli do łodzi, lecz tej nocy nic nie złowili. (wersy 1-3)

W dzisiejszej Ewangelii czytamy wspaniałą relację o pojawieniu się zmartwychwstałego Jezusa nad Jeziorem Tyberiadzkim. Wspomniani są z imienia uczniowie, m.in. Szymon Piotr i Tomasz, którzy po tragicznych wydarzeniach w Jerozolimie udali się z powrotem do Galilei. Jezus nie żyje, a oni nie mogą się z tym pogodzić. Z obolałymi sercami wracają do swojej ziemi rodzinnej.

Gdy nastał poranek, Jezus stanął na brzegu jeziora, lecz uczniowie nie poznali, że to jest Jezus. Jezus zapytał ich: „Dzieci! Nie macie nic do jedzenia?”. Odpowiedzieli Mu: „Nie”. On zaś polecił im: „Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a złowicie”. Zarzucili więc, ale nie mogli jej już wyciągnąć z powodu mnóstwa ryb. (wersy 4-6)

Gdy rano wracają do pracy, Jezus stoi na brzegu, ale Go nie rozpoznają. Jezus prosi ich o coś do jedzenia, ale oni nie mają nic do ofiarowania. Następnie Jezus daje im bardzo konkretną instrukcję: „Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a złowicie”. Uczniowie postępują zgodnie z Jego wskazaniem i okazuje się, że sieć jest pełna ryb.

W tym momencie jesteśmy świadkami czegoś wyjątkowego i wspaniałego: Jezus nie oskarża uczniów, że uciekają i wracają do swoich dawnych spraw. Nie wypomina im też tego, że nadal myślą, że On nie żyje i że to jest koniec ich misji. Jezus w zamian pokazuje im, że ich stare zajęcia nie są już więcej ich właściwymi zajęciami. Świadczy o tym choćby ich bezużyteczny wysiłek, bo niczego nie złowili. Jezus prosi ich zatem, aby ponownie zarzucili sieci – tak jak zrobili to kiedyś, na początku swojego powołania przez Niego. Oni robią to dokładnie w miejscu, które Jezus im wskazuje. I oto teraz stają się rybakami ludzi. W ten sposób Jezus nie robi im wyrzutów, ale po prostu się im objawia. Pełna sieć jest jak wezwanie do pozostania z Nim.

Wtedy uczeń, którego Jezus miłował, powiedział do Piotra: „To jest Pan”. Skoro tylko Szymon Piotr usłyszał, że to Pan, nałożył ubranie, bo był rozebrany, i rzucił się do jeziora. Pozostali uczniowie przypłynęli łodzią, ciągnąc sieć wypełnioną rybami, ponieważ nie byli daleko od lądu, tylko około dwustu łokci. (wersy 7-8)

Jest faktem, że tylko „uczeń, którego Jezus miłował” – czyli Jan – rozpoznaje Jezusa. Tylko kochający rozpoznaje Tego, którego kocha! Niektórzy ludzie chcą najpierw poznać Boga, a potem być może Go pokochać. To jednak jest niemożliwe. Nie możemy rozpoznać Boga naszymi małymi i ograniczonymi umysłami. Możemy Go jedynie kochać, a kiedy to czynimy, On się nam sam objawia. Tylko miłość rozpoznaje naprawdę. Ona jest tym „zmysłem”, dzięki któremu rozpoznajemy Boga. Jeśli Boga nie kochamy, nigdy Go nie poznamy. Jeśli jedynie będziemy Boga obserwować, to możemy co najwyżej wyrabiać sobie o Nim jakiś osąd. Ten osąd jednak nie będzie prawdziwy, ponieważ ostatecznie Boga nie rozpoznamy. Tylko On może objawić nam, jaki jest naprawdę. Czyni tak tylko komuś, kto Go kocha.

Jan zatem kocha i w swojej miłości rozpoznaje Pana. Wyznaje: „To jest Pan”, ale potem znowu daje pierwszeństwo Piotrowi. To bardzo ważny szczegół odnośnie do prymatu Piotra: przecież wcześniej trzykrotnie zaparł się Jezusa i dlatego teraz odczuwa wielką potrzebę ponownego spotkania się z Nim. Piotr pospiesznie nakłada na siebie ubranie i wskakuje do jeziora, aby jak najszybciej dotrzeć do Pana. Inni uczniowie dopływają do brzegu, wyciągają łodzie z rybami na brzeg i dopiero wtedy dołączają do Piotra.

Gdy wysiedli na brzeg, zobaczyli rozniecone ognisko, położoną na nim rybę oraz chleb. Jezus powiedział do nich: „Przynieście kilka ryb, które teraz złowiliście”. Poszedł więc Szymon Piotr i wyciągnął na ląd sieć wypełnioną stu pięćdziesięciu trzema wielkimi rybami. A chociaż ryb było tak dużo, sieć się nie rozerwała. Jezus zaś im powiedział: „Chodźcie coś zjeść”. Żaden z uczniów nie odważył się zapytać Go: „Kim jesteś?”, ponieważ wiedzieli, że to Pan. A Jezus podszedł, wziął chleb i podał im; podobnie uczynił z rybą. To już po raz trzeci Pan objawił się uczniom po swoim zmartwychwstaniu. (wersy 9-14)

Rozniecone ognisko na brzegu może przypominać Piotrowi o ognisku na dziedzińcu arcykapłana w tym dniu, w którym zaparł się Jezusa. To cudowne, że Jezus przypomina mu o tym smutnym fakcie takim właśnie znakiem!

Jezus prosi: „Przynieście kilka ryb, które teraz złowiliście”. Na te słowa Piotr sam wyciąga sieć na brzeg! Pozostali uczniowie wspólnymi siłami dobili wcześniej do brzegu łodzią z siecią pełną ryb. Piotrowi natomiast udaje się samodzielnie wyciągnąć napełnioną sieć na ląd! W tym momencie jednak staje się jasne, że Jezusowi chodzi o coś innego: chce, aby wszyscy pracowali razem z Nim, aby wszyscy łowili ryby, czyli aby w królestwie Bożym wszyscy pozyskiwali ludzi dla Boga. Piotr jednak ma sprowadzać ich wszystkich na bezpieczny ląd, stawiać ich wszystkich na ziemi, to znaczy na skale, którą jest Chrystus. Odtąd to jest jego misja.

Gdy spożyli posiłek, Jezus zapytał Szymona Piotra: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie bardziej niż oni?”. Piotr odparł: „Tak, Panie! Ty wiesz, że Cię kocham”. Wtedy powiedział do niego: „Paś moje baranki”. Zapytał go powtórnie: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?”. Odrzekł Mu: „Tak, Panie! Ty wiesz, że Cię kocham”. Powiedział mu: „Paś moje owce”. I zapytał go po raz trzeci: „Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?”. Wtedy Piotr się zasmucił, że już trzeci raz go zapytał: „Czy kochasz Mnie?”. I odpowiedział Mu: „Panie, Ty wiesz o wszystkim. Ty wiesz, że Cię kocham”. Jezus rzekł do niego: „Paś moje owce. (wersy 15-17)

Po tym wszystkim Jezus daje uczniom ryby do spożycia. Po posiłku dzieje się coś bardzo ważnego: następuje rozmowa Jezusa z Szymonem Piotrem. Rozniecone ognisko już przypomniało Piotrowi o jego zdradzie. Teraz Jezus pyta go trzy razy, ponieważ Piotr również trzy razy się Go zaparł: „Czy miłujesz Mnie bardziej niż oni?”. Za trzecim pytaniem Piotr bardzo się zasmucił. Dobrze pamiętał trzykrotne zaparcie się Pana, które Jezus mu przepowiedział w Wieczerniku, kiedy z wrodzoną sobie zapalczywością ofiarowywał Mu swoje życie.

Co znamienne, Jezus nazywa Piotra imieniem jego słabości, a mianowicie nie Piotrem (skałą), ale „Szymonem, synem Jana”. To jest jego ludzkie imię: imię jego słabości, a nie jego powołania. Zmartwychwstały Chrystus nie tylko rehabilituje Piotra, ale także czyni z niego inną osobę. Bez cienia pychy i wrodzonego uporu Piotr teraz bardzo pokornie odpowiada: „Ty wiesz, że Cię kocham”. Dopiero w tym momencie Jezus w pełni przeznacza go do swojej służby i osobistego uczniostwa, i oddaje mu z powrotem całą powierzoną mu misję: „Paś moje owce” oraz „Pójdź za Mną!”.

Ciekawe jest jednak spojrzenie na całość tego dialogu z punktu widzenia oryginału greckiego. Kiedy Jezus zapytał Piotra trzy razy: „Czy miłujesz Mnie?”, to jest w tym pytaniu istotna różnica w greckim oryginale, której nie można w pełni wyrazić w języku polskim. Istnieje na określenie miłości greckie słowo agapan (αγαπαν). To jest miłość Boża, czyli sposób, w jaki kocha Bóg: „Daję wam nowe przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali. Podobnie jak Ja was umiłowałem, tak i wy macie miłować jeden drugiego” (J 13, 34). Istnieje również słowo philein (φιλειν), określające ludzką, przyjazną, czyli po ludzku możliwą miłość. Jest to coś w rodzaju miłości Jezusa do Jego przyjaciela Łazarza: „Zobaczcie, jak go kochał” (J 11, 36). W oczach innych ludzi Jezus kochał Łazarza właśnie tak jak przyjaciela. W greckim oryginale Jezus za pierwszym i za drugim razem pyta Piotra: agapas me (αγαπαςμε) – ‘Czy naprawdę kochasz mnie boską miłością?’ – na co Piotr pokornie odpowiada: philo se (φιλωσε), czyli: ‘Panie, Ty wiesz, że Cię kocham najlepiej, jak potrafię. Kocham Cię jak przyjaciela’. Piotr odpowiada bardzo pokornie i szczerze, ponieważ jego pewność siebie została całkowicie zniszczona przez zdradę. Za trzecim razem Jezus jednak schodzi do poziomu Piotra: phileis me(φιλειςμε) –‘Czy kochasz Mnie jak przyjaciela?’. Piotr odpowiada wtedy: „Panie, Ty wiesz o wszystkim. Ty wiesz, że Cię kocham jak przyjaciela”. Czyż to nie wspaniałe?! Jezus schodzi do poziomu Piotra i zwraca się do niego tym samym słowem, którym Piotr już dwukrotnie Mu odpowiedział.

Piotr już dwukrotnie wyznał: „Ty wiesz, że Cię kocham”, ale w jego trzeciej odpowiedzi pojawia się coś nowego, by tak rzec, jako reakcja na miłującą uwagę Jezusa: „Panie, Ty wiesz o wszystkim. Ty wiesz, że Cię kocham”. To już nie to samo, co poprzednie odpowiedzi. Teraz pojawia się stwierdzenie: su ginoskeis (συγινοσκεις) – ‘Znasz moje serce. Znasz moją najgłębszą istotę’. Piotr zatem chce wyrazić: „Panie, Ty wiesz, że kocham Cię szczerze, najlepiej jak potrafię”. Tym samym Piotr porzuca wszelką pewność siebie i odwołuje się jedynie do wiedzy Jezusa o jego sercu.

Początkowo na wyznanie Piotra Jezus odpowiada: „Paś moje baranki”, ale za drugim i trzecim razem mówi: „Paś moje owce”. W języku polskim mamy za każdym razem słowo „paść”, jednak w oryginale greckim są użyte na to określenie dwa różne słowa. Z jednej strony mamy boskein (βοσκειν) w sensie karmienia, opiekowania się. Jezus powierza zatem Piotrowi misję karmienia i troszczenia się o Kościół i ludzi, którzy w nim są zgromadzeni. Piotr ma udzielać im niezbędnych łask w sakramentach, w głoszeniu słowa Bożego itp. Z drugiej strony mamy słowo: poimainein (ποιμαινειν) w sensie troskliwego obchodzenia się i takiego prowadzenia, aby utrzymać je na pastwisku życia i troskliwie je chronić. Piotr ma zatem także chronić Kościół i ludzi przed wrogami, strzec przed dzikimi zwierzętami, czyli mówiąc metaforycznie: przed szatanem. Jedynie Piotr otrzymał polecenie od Jezusa, aby „pasł Jego owce” w takim sensie. Piotr ma uczestniczyć w misji Jezusa, którą Ojciec powierzył Synowi. Jezus idzie do Ojca, więc powierza Piotrowi swoje owce – ludzi, których dał Mu Ojciec. Tutaj posługa Piotra jest opisana jako urząd. Tak twierdzi prof. Schnackenburg.

Uroczyście zapewniam cię: Kiedy byłeś młodszy, przepasywałeś się i szedłeś, dokąd chciałeś. Kiedy jednak się zestarzejesz, wyciągniesz swoje ręce, a ktoś inny cię przepasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz”. Powiedział to, aby wskazać, jaką śmiercią uwielbi Boga. Następnie rzekł do niego: „Pójdź za Mną!”. (wersy 18-19)

Tak jak Piotr ma teraz udział w trosce o trzodę Jezusa, tak też ma udział w wiedzy o swoim losie, o śmierci. Teraz Jezus akceptuje gotowość Piotra, aby umrzeć za Niego, ponieważ „nie ma większej miłości nad tę, gdy ktoś poświęca swoje życie za przyjaciół” (J 15, 13). Nie odrzuca już oświadczenia Piotra, że pójdzie za Nim, dokądkolwiek pójdzie, tak jak wtedy w Wieczerniku: „Dokąd Ja idę, ty teraz nie możesz pójść ze Mną, później jednak pójdziesz” (J 13, 36). Teraz, gdy Jezus zmartwychwstał i gdy odkupienie się dokonało, Pan zaprasza Piotra, aby szedł za Nim do końca: „Kiedy się zestarzejesz, wyciągniesz swoje ręce, a ktoś inny cię przepasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz” – a mianowicie w ten sam rodzaj śmierci, który wycierpiał Jezus.

Dopiero teraz Jezus zaprasza Piotra do tego, czego odmówił mu w Wieczerniku: „Pójdź za Mną!”. Pójdź za Mną aż po krzyż. I tak się właśnie stało: Piotr również został ukrzyżowany – jednak głową w dół.