śr., 30 marca 2022Przeczytasz w 10 minutFather Hans Buob

Nędza i miłosierdzie

Rozważanie biblijne do Ewangelii 5. niedzieli Wielkiego Postu w roku liturgicznym C.

Chrystus i jawnogrzesznica, obraz Rembrandta van Rijna (1644).

Tekst biblijny


Ewangelia według Świętego Jana 8, 1-11

Jezus udał się na Górę Oliwną. Rankiem jednak przybył ponownie do świątyni. A gdy cały lud przyszedł do Niego, usiadł i nauczał ich. Wtedy nauczyciele Pisma i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę przyłapaną na cudzołóstwie. Postawili ją w środku i powiedzieli do Niego: „Nauczycielu, tę kobietę dopiero co przyłapano na cudzołóstwie. Mojżesz polecił nam w Prawie, aby takie kobiety kamienować. A jakie jest Twoje zdanie?”. Mówili to, wystawiając Go na próbę, aby móc Go oskarżyć. Jezus tymczasem pochylił się i pisał palcem na ziemi. A gdy oni nie przestawali się dopytywać, wstał i rzekł: „Ten z was, który jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”. I znowu się pochylił i pisał na ziemi. Gdy to usłyszeli, zaczęli po kolei rozchodzić się, poczynając od starszych ludu, tak że w końcu został tylko On i stojąca pośrodku kobieta. Gdy Jezus wstał, zapytał ją: „Kobieto, gdzie oni są? Nikt cię nie potępił?”. Ona zaś odparła: „Nikt, Panie”. Wtedy jej oświadczył: „Ja też cię nie potępiam. Idź, lecz odtąd już nie grzesz”.

Jezus chodzi w ciągu dnia do świątyni jerozolimskiej i naucza, ale wieczorem udaje się na Górę Oliwną. Tam nie tylko szuka zacisznego miejsca na modlitwę, ale także ukrywa się przed wrogami, którzy wciąż Go szukają. Jest to miejsce bezpieczne – aż do Wielkiego Czwartku, kiedy Judasz zdradzi tę kryjówkę żydowskim władzom.

Rozważanie


Jezus udał się na Górę Oliwną. Rankiem jednak przybył ponownie do świątyni. A gdy cały lud przyszedł do Niego, usiadł i nauczał ich. (wersy 1-2)

Kiedy Ewangelista Jan pisze, że Jezus „usiadł”, to podkreśla naturalne zachowanie nauczyciela żydowskiego. Taki nauczyciel zwykle naucza, siedząc w synagodze na krześle Mojżesza. Zgodnie z żydowskim zwyczajem siadanie i nauczanie są właśnie oznaką nauczyciela.

Wtedy nauczyciele Pisma i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę przyłapaną na cudzołóstwie. Postawili ją w środku i powiedzieli do Niego: „Nauczycielu, tę kobietę dopiero co przyłapano na cudzołóstwie. Mojżesz polecił nam w Prawie, aby takie kobiety kamienować. A jakie jest Twoje zdanie?”. Mówili to, wystawiając Go na próbę, aby móc Go oskarżyć. (wersy 3-6a)

Co ciekawe, w tych okolicznościach nauczyciele Pisma są wymienieni tylko w Ewangelii według św. Jana, w innych natomiast wspomina się jedynie o faryzeuszach. Według św. Jana ta sprawa zdaje się zajmować nauczycieli z mocy ich urzędu, dlatego ich tutaj umieścił.

Nauczyciele Pisma i faryzeusze nazywają Jezusa „Nauczycielem”, to znaczy przedstawiają Mu konkretny przypadek jako Autorytetowi, aby to On wydał osąd. Intencja tych ludzi jest jasna: chodzi im o zawstydzenie Jezusa. Chcą także znaleźć powód, żeby Go oskarżyć. Po prostu chcą się Go pozbyć. Jezus znajduje się rzeczywiście w bardzo trudnej sytuacji. Musi wybrać między głoszonym przez siebie miłosierdziem a literą Prawa. Jeśli złamie Prawo, to także On może zostać ukarany i ukamienowany. Jak więc powinien zdecydować?

Jezus tymczasem pochylił się i pisał palcem na ziemi. A gdy oni nie przestawali się dopytywać, wstał i rzekł: „Ten z was, który jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”. I znowu się pochylił i pisał na ziemi. (wersy 6b-8)

Jezus nie daje bezpośredniej odpowiedzi. Nie potępia kobiety ani jej nie uniewinnia, ale pisze palcem po ziemi. Niektórzy teologowie uważają, że Jezus pisał na ziemi grzechy oskarżycieli, czyli nauczycieli Pisma i faryzeuszy. Inni wskazują na słowa proroka Jeremiasza: „Pan jest nadzieją Izraela! Zawstydzą się wszyscy, którzy Cię opuszczają. Ci, którzy ode Mnie odstępują, będą zapisani na ziemi, bo porzucili Pana – źródło żywej wody” (Jr 17, 13).

Jezus ukazuje oskarżycielom sens sądu Boga, przed którym wszyscy są grzesznikami. Bóg spisał wszystkie winy wszystkich ludzi w prochu ziemi. Kolejny werset Ewangelii potwierdza właśnie taką interpretację: „Ten z was, który jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”. Można przypuszczać, że Jezus rzeczywiście pisał na ziemi grzechy oskarżycieli.

Jezus wydaje się niewzruszony tym, co się wokół Niego dzieje. Jego działanie – czyli pisanie na ziemi: czy to grzechów, czy imion zebranych – nie robi wrażenia na nauczycielach Pisma i faryzeuszach, którzy uparcie zadają Mu pytania. Jednak w tym momencie, w którym Jezus wstaje i mówi im bez ogródek: „Ten z was, który jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem” – coś nagle zaczyna się dziać. Nauczyciele Pisma i faryzeusze, zebrani wokół Jezusa i oskarżanej kobiety, nie są już tacy pewni, jak przedtem. Greckie wyrażenie oznaczające „bez grzechu”, występuje w całym Nowym Testamencie tylko w tym miejscu. Który z oskarżycieli jest naprawdę bez grzechu? Który z nich będzie świadczył przeciwko tej kobiecie, gdy świadectwo Boga może zwrócić się przeciwko niemu? Jak ma oskarżyć kogoś o grzech, skoro sam żyje w grzechu?

Jezus znowu pochyla się i pisze na ziemi. Jeśli więc odkryliśmy już interpretację tego, co Jezus pisał na ziemi, to wiemy, że Bóg pisze winy grzeszników jak gdyby w prochu ziemi. A potem słowo ma swój skutek: to nie czyny Jezusa poruszają faryzeuszy i nauczycieli Pisma, ale Jego słowo. Tutaj ponownie odczuwamy działanie słowa Bożego, tak jak wcześniej w Nazarecie: słowo łaski sprawiło, że wszyscy się zadziwili. To właśnie jest to słowo, które porusza serca.

Gdy to usłyszeli, zaczęli po kolei rozchodzić się, poczynając od starszych ludu, tak że w końcu został tylko On i stojąca pośrodku kobieta. (wers 9)

Ci, którzy odchodzą jeden po drugim po wysłuchaniu odpowiedzi Jezusa, to nauczyciele Pisma i faryzeusze. Byli tam na pewno także ludzie, którzy zgromadzili się wokół kobiety i Jezusa ze zwykłej ciekawości, a nie z chęci oskarżania jej. Na uwagę zasługuje sformułowanie: „poczynając od starszych ludu”. Dlaczego? Bo wiek ma znaczenie. Starszy musi szczególnie pamiętać o grzechach, które nagromadził w swoim długim życiu!

Na koniec otrzymujemy informację, że Jezus został sam z kobietą, która wcześniej stała pośrodku tych wszystkich ludzi. Ale nawet po odejściu nauczycieli Pisma i faryzeuszy, kobieta wciąż stoi tam jako oskarżona, a Jezus jako sędzia, który został poproszony o werdykt. Jak więc zdecyduje Jezus? Oto jest pytanie! Święty Augustyn pisze: „Pozostało dwoje – nędza i miłosierdzie”.

Gdy Jezus wstał, zapytał ją: „Kobieto, gdzie oni są? Nikt cię nie potępił?”. Ona zaś odparła: „Nikt, Panie”. Wtedy jej oświadczył: „Ja też cię nie potępiam. Idź, lecz odtąd już nie grzesz”. (wersy 10-11)

Do tej pory Jezus rozmawiał tylko z faryzeuszami i nauczycielami Pisma. Teraz po raz pierwszy rozmawia z kobietą. Nie pyta o jej winę, podobnie jak ojciec nie pyta o to syna marnotrawnego (por. Łk 15, 11-24). Jezus zadaje jej pytanie o jej oskarżycieli. Pomyślmy w tym miejscu o kobiecie przy studni Jakuba (por. J 4, 7-42): Jezus nie kierował do niej oskarżeń, ale przemawiał w taki sposób, że ta kobieta mogła sama przed sobą przyznać się, że jest grzesznicą. Również w tym wypadku Jezus chce doprowadzić oskarżaną kobietę do odkrycia właściwej odpowiedzi. Pyta ją zatem jedynie o jej oskarżycieli: „Nikt cię nie potępił?”. – „Nikt, Panie”. – „Ja też cię nie potępiam. Idź, lecz odtąd już nie grzesz”. Kobieta nazywa Jezusa kyrios – ‘wywyższonym Panem’. To znak ogromnego szacunku, jaki ma dla Niego. Wie jednak, że to On ma ostatnie słowo, ponieważ nauczyciele Pisma i faryzeusze postawili ją przed Jego sądem i pozostawili Mu decyzję co do niej. Nazwali Go przecież Nauczycielem – i rzeczywiście Jego słowo zabrzmiało jak wyraźna decyzja sądowa: „Ja też cię nie potępiam”.

Głębokie znaczenie tego uniewinnienia zawiera się jednak w drugiej części Jezusowej wypowiedzi: „Idź, lecz odtąd już nie grzesz”. Miłosierdzie jest okazywane człowiekowi, aby w przyszłości uniknął grzechu. Nie można skorzystać z miłosierdzia Bożego i dalej grzeszyć w miłosierdziu Bożym. Każdy, kto tak czyni, będzie podlegał surowemu sądowi, tzn. spotka go sprawiedliwość i nie będzie już mógł stać przed Bogiem. Jezus troszczy się o każdego grzesznika. Nie chce go osądzać, ale ratować. Warunkiem wstępnym jednak jest to, żeby człowiek starał się nie grzeszyć więcej. Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby otrzymać to nieskończone miłosierdzie.

Dzisiejsza Ewangelia – którą czytamy pod koniec okresu Wielkiego Postu, niemal jako przygotowanie do przeżycia świąt Zmartwychwstania Pańskiego – jest dla nas bardzo mocnym wezwaniem do prawdziwej pokuty. Mamy prosić o miłosierdzie Boże, podejmując jednak postanowienie, aby już więcej nie grzeszyć i rozpoczynać nowe życie w Bogu. ∎