pon., 11 października 2021Przeczytasz w 15 minutFather Hans Buob

Bogacz a królestwo Boże

Rozważanie biblijne do niedzielnej Ewangelii w roku liturgiczym B.

Tekst biblijny


Ewangelia według Świętego Marka 10, 17-31

17Gdy Jezus wyruszał w drogę, przybiegł pewien człowiek i padając przed Nim na kolana, zapytał: „Nauczycielu dobry, co mam robić, aby osiągnąć życie wieczne?”. 18Jezus mu odrzekł: „Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko jeden Bóg. 19Znasz przykazaniaNie popełnisz morderstwanie dopuścisz się cudzołóstwa, nie będziesz kradł, nie złożysz kłamliwego zeznania, nie dokonasz grabieży, czcij swojego ojca i matkę”. 20On Mu odpowiedział: „Nauczycielu, przestrzegałem tego wszystkiego od młodości”. 21Wtedy Jezus przyjrzał mu się, umiłował go i powiedział: „Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem wróć i chodź za Mną”. 22Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony. Miał bowiem wiele posiadłości. 23Wtedy Jezus, rozglądając się wokoło, powiedział do swoich uczniów: „Jak trudno jest wejść do królestwa Bożego tym, którzy mają majątek”. 24Uczniowie zdumieli się na te słowa, lecz On powtórzył: „Dzieci, jakże trudno jest wejść do królestwa Bożego! 25Łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego”. 26Oni tym bardziej się zdumiewali i mówili między sobą: „Któż więc może się zbawić?”. 27Jezus przyjrzał im się uważnie i powiedział: „Dla ludzi to niemożliwe, ale nie dla Boga, bo dla Boga wszystko jest możliwe”. 28Wówczas Piotr powiedział do Niego: „Oto my zostawiliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą”. 29Jezus odpowiedział: „Zapewniam was: Każdy, kto opuścił dom, braci, siostry, matkę, ojca, dzieci albo pole ze względu na Mnie i ze względu na Ewangelię, 30otrzyma stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól wśród prześladowań, a życie wieczne w przyszłości. 31Wielu zaś pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi”. 

Rozważanie


Gdy Jezus wyruszał w drogę, przybiegł pewien człowiek i padając przed Nim na kolana, zapytał: „Nauczycielu dobry, co mam robić, aby osiągnąć życie wieczne?”. (wers 17)

Spotykamy Jezusa w drodze – w drodze do Jerozolimy, gdzie czeka Go śmierć i zmartwychwstanie, a więc do ostatecznego celu. Do Jezusa podbiega mężczyzna, który okazuje się, że jest bardzo bogaty. Podbiega do Jezusa i pada na kolana: był to wyraz wielkiego uznania w ówczesnym świecie żydowskim. Mężczyzna pyta: „Nauczycielu dobry, co mam robić, aby osiągnąć życie wieczne?”. Nazwanie Jezusa „dobrym nauczycielem”, a nawet pytanie Go o to, „co robić, aby osiągnąć życie wieczne?” – to pokazuje, że, zdaniem tego mężczyzny, Jezus musiał być kimś ważnym i szanowanym, inaczej nie zadałby Mu takiego pytania. Mężczyzna wydawał się przy tym naprawdę głęboko przekonany, że Jezus zna wolę Bożą. To właśnie wyrażało jego pytanie. Ale czy w pełni rozumiał, o co pytał? Greckie słowo, które oznaczało: „osiągnąć życie wieczne”, odnosiło się do otrzymania czegoś, czego ktoś jest absolutnie pewny. Ten bogaty mężczyzna zatem chce odnaleźć coś, co z pewnością zagwarantuje mu raj. Cóż za przypadek! On, osoba, która osiągnęła już i nadal może osiągnąć wiele w rzeczach doczesnych, chce tym razem dopytać o coś takiego, co pozwoli mu otrzymać coś, co jest nie do zdobycia na tym świecie, a co jest wieczne, tak jakby to było osiągalne za odpowiednią zapłatą.

Jezus mu odrzekł: „Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko jeden Bóg. Znasz przykazaniaNie popełnisz morderstwanie dopuścisz się cudzołóstwa, nie będziesz kradł, nie złożysz kłamliwego zeznania, nie dokonasz grabieży, czcij swojego ojca i matkę“. (wersy 18-19)

Odpowiadając, Jezus odwraca uwagę od siebie i kieruje ją na Ojca. Tylko jeden jest dobry: Bóg, Ten jedyny. Wskazuje całkowicie na Ojca. Swoją odpowiedzią Jezus chce wyrazić, że jeśli pytający chce osiągnąć królestwo Boże, musi przestrzegać przykazań Bożych. Stąd Jezus wyjaśnia: „Znasz przykazania: Nie popełnisz morderstwa, nie dopuścisz się cudzołóstwa, nie będziesz kradł, nie złożysz kłamliwego zeznania, nie dokonasz grabieży, czcij swojego ojca i matkę”. W ten sposób wskazuje wolę Ojca. Są to przykazania, które Bóg umieścił na drugiej tablicy. Jak wiadomo, Mojżesz wyniósł z Synaju dwie kamienne tablice. Na pierwszej tablicy były trzy pierwsze przykazania, które dotyczą samego Boga: „Jam jest Pan, Bóg twój; nie będziesz miał innych bogów obok Mnie. Nie będziesz brał Imienia Pana, Boga twego, nadaremno. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił” (por. Wj 20, 3-11). Pozostałe przykazania zostały zapisane na drugiej tablicy, którą otrzymał Mojżesz. Jezus cytuje zatem tylko przykazania z tej drugiej tablicy, ponieważ pierwszą podsumował słowami: „Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko jeden Bóg”.

On Mu odpowiedział: „Nauczycielu, przestrzegałem tego wszystkiego od młodości”. (wers 20)

W języku greckim „od młodości” dosłownie oznacza: od wieku rozeznania. Chodzi zatem o taki czas w życiu człowieka, kiedy staje się on w pełni odpowiedzialny za to, co robi. Bogaty mężczyzna potwierdza, że od kiedy był w pełni świadomy swoich działań, przestrzegał wszystkich tych przykazań. Zgodnie z poglądem żydowskim można go było uznać za człowieka sprawiedliwego. Przestrzegał przecież Prawa! Prawdopodobnie spodziewał się, że Jezus to potwierdzi.

Wtedy Jezus przyjrzał mu się, umiłował go i powiedział: „Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem wróć i chodź za Mną”. (wers 21)

Chociaż człowiek ten był uważany za prawego, bo przestrzegał wszystkich przykazań od wieku młodości/rozeznania, to jednak Jezus powiedział do niego: „Jednego ci brakuje”. Czyli jednak ciągle czegoś mu brakuje... Jezus spojrzał na niego z miłością, ponieważ wiedział, że ten człowiek miał szczere myśli. Jednocześnie współczuł mu i z powodu tego współczucia zwrócił uwagę na niedoskonałość, która mu przeszkadzała, a której jeszcze nie rozpoznał. Chciałby mu powiedzieć wprost: „Usuń z serca dumę, która sprawia, że ​​mówisz: «Robię to wszystko». To właśnie ta duma – że ty to wszystko robisz! – powoduje, że czujesz się, jakbyś mógł zrobić coś sam, bez łaski, bez Boga!”.

Czy dziś wielu nie myśli podobnie: „Ja przecież to wszystko robię. Chcę zasłużyć na niebo. Co jeszcze muszę zrobić, aby być pewnym tego nieba?”. Jezus wskazuje w tym wypadku na straszną dumę. Zgodnie z powszechnym, żydowskim poglądem, dobra zewnętrzne są odzwierciedleniem dóbr duchowych. Bogactwo było wtedy postrzegane jako znak szczególnego Bożego błogosławieństwa. Jezus jednak przedstawia to w innym świetle: „Ta ziemska własność nie gwarantuje, że Bóg w pełni aprobuje takie życie”. Młody człowiek popełnia błąd, że całkowicie polega na swoim posiadaniu. Daje mu ono taką pewność, że myśli sobie: „Mam wiele posiadłości, więc Bóg mi pobłogosławił. Dlatego mam prawo do nieba”. Jezus jednak stara się wyprowadzić go z tego błędnego mniemania. Nikt nie może na niebo zapracować ziemskimi skarbami, ponieważ chodzi o coś nieskończonego, wiecznego. Jako istoty doczesne, nie możemy zapracować na nic wiecznego. Możemy to jedynie dostać za darmo.

Oto kwestia, która dotyczy każdego z nas. Każdy z nas musi zadać sobie pytanie: „Na czym opieram swoją postawę przed Bogiem?”. Jakże często w nagłych wypadkach mówimy: „Drogi Boże, tak dużo się modliłem, tyle dobrego uczyniłem, starałem się żyć przyzwoicie”. A potem, jak bogaty młodzieniec pytamy: „Co dostanę w zamian za to?”. Chcemy nawet zapłacić, aby zapewnić sobie bezpieczeństwo na wieczność. Jednak w tym wypadku naszym bezpieczeństwem nie jest Bóg, nie jest miłość Boga i Jego miłosierdzie, ale nasze własne działanie, nasza praca. Dlatego wielu wierzących i pobożnych ludzi wpada w depresję, gdy coś nie idzie zgodnie z ich wolą ani z ich wyobrażeniem. To jest bardzo, bardzo ważne odkrycie! Powinniśmy robić wszystko, co robimy, jedynie z miłości, a nie liczyć tylko na własne osiągnięcia, przez które staramy się coś wymusić na Bogu.

Ponieważ Jezus kocha napotkanego młodzieńca, daje mu o tym znać.

Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony. Miał bowiem wiele posiadłości. (wers 22)

Młodzieniec odszedł smutny. Nie zrozumiał, co Jezus mu powiedział. Miał wiele posiadłości i dla niego były to znaki, że Bóg mu pobłogosławił. Nie chciał zmieniać swojego sposobu myślenia. Jezus jednak wzywa do ponownego przemyślenia, do pokuty – raz za razem. My również zbyt często nie chcemy zmienić swojego sposobu pojmowania, odwrócić się od naszego myślenia o ludzkiej samowystarczalności przed Bogiem. Kiedy Jezus objawia swoje nauczanie o bogactwie, na jaw wychodzi całe uwikłanie w życiu bogatego mężczyzny. Ten bogaty młodzieniec nie miał w istocie zaufania do Boga. Polegał na swoich uczynkach, na wiernym przestrzeganiu przykazań i na swoim bogactwie, ale nie na Bogu. Nie oczekiwał wszystkiego wyłącznie od Boga.

Wtedy Jezus, rozglądając się wokoło, powiedział do swoich uczniów: „Jak trudno jest wejść do królestwa Bożego tym, którzy mają majątek”. Uczniowie zdumieli się na te słowa, lecz On powtórzył: „Dzieci, jakże trudno jest wejść do królestwa Bożego! Łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego”. (wersy 23-25)

Jezus spojrzał wtedy na swoich uczniów i powiedział ze smutkiem: „Jak trudno jest wejść do królestwa Bożego tym, którzy mają majątek”. Wszyscy, którzy słyszeli te słowa, byli przerażeni: jeśli nie dostaną się do nieba ci, którzy obdarzeni są bogactwem, to jak mają się tam dostać ci, którzy nie mają nic lub mają niewiele?

Ponad 2000 lat historii Kościoła potwierdza odpowiedź Jezusa. Osoba bogata zawsze jest w niebezpieczeństwie oparcia się zbytnio na swoim ziemskim bogactwie. Ale nie chodzi tylko o bogactwo ziemskie, lecz także o bogactwo mentalne, na przykład mój wygląd, mój tytuł, mój zawód, moje mniemanie o sobie, że ​​jestem kimś wielkim i znającym się na wielu sprawach. Jest także bogactwo duchowe, zwłaszcza u młodzieży: że się modlę często i przestrzegam przykazań – ale tylko po to, abym mógł iść do nieba, a nie z miłości do Boga. Polegam wyłącznie na tym, co robię. To poleganie tylko na takich bogactwach – materialnych, mentalnych, duchowych – nie prowadzi do właściwego celu. Pokazuje ono, że nie oczekuję wszystkiego od Boga i od Jego miłości, ale od moich dzieł. To nie znaczy, że nie powinienem nic robić, ale że powinienem robić wszystkiego więcej, jeśli to możliwe, jedynie z miłości do Boga i do ludzi. To jest diametralna różnica. Musimy to ponownie przemyśleć. Myślimy bowiem zbyt często jak świat, jak ten bogaty młodzieniec.

Oni tym bardziej się zdumiewali i mówili między sobą: „Któż więc może się zbawić?”. Jezus przyjrzał im się uważnie i powiedział: „Dla ludzi to niemożliwe, ale nie dla Boga, bo dla Boga wszystko jest możliwe”. (wersy 26-27)

Niemożliwe jest dla nas, ludzi, płacić za pójście do nieba poprzez nasze ludzkie uczynki. Możemy wykonywać tylko prace doczesne i gromadzić tylko doczesne bogactwa. To, co robię, jest ograniczone, a niebo jest czymś nieograniczonym, nieskończonym, wiecznym – darem miłości. Dlatego to, co robię, powinno być także moim darem miłości do Boga i do ludzi. Wiedząc, że nie możemy płacić za niebo, powinniśmy poważnie potraktować Kazanie na Górze – a zwłaszcza nauczanie o ubóstwie. Ubóstwo oznacza, że wszystko, co robię, nie robię dla nagrody od Boga: ani to, co robię na modlitwie, ani w moim zawodzie, ani w codziennych zajęciach. Najpełniej wypełniam wolę Bożą z czystej miłości, gdy sam jestem bardzo ubogi. Niczego za nie chcę za swój trud. Nie robię tego, bo czegoś chcę. Oto prawdziwe ubóstwo: być całkowicie zależnym od Bożej miłości i od Jego miłosierdzia. Chcę tylko od Niego wszystkiego oczekiwać w mojej biedzie. O to właśnie chodzi i to naprawdę wyzwala. Gdy ciągle gromadzę bogactwo – bo niektórzy uważają, że w ten sposób muszą płacić za niebo – wtedy ciągle boję się, że mogę zgrzeszyć. A potem wszystkie zasługi lądują w koszu. Ale jeśli oddałem wszystko Bogu i wszystko robię z miłości do Niego, to nic nie może mnie złamać. Kiedy całkowicie polegam na tym, że wszystko dostaję od Boga, to jest gwarancja największej wolności i bezpieczeństwa. Uwalnia nas to od presji udawania. To jest cudowna rzecz w tej Ewangelii!

Wówczas Piotr powiedział do Niego: „Oto my zostawiliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą”. (wers 28)

Teraz Piotr również wylicza: „Oto my zostawiliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą” – a więc staliśmy się bardzo biedni. Jak teraz mają się sprawy z nami? Nie możemy już nic zapłacić. Nie możemy zapłacić za niebo. Nie mamy nic! Piotr przemawia teraz w imieniu pozostałych, to znaczy Apostołów.

Jezus odpowiedział: „Zapewniam was: Każdy, kto opuścił dom, braci, siostry, matkę, ojca, dzieci albo pole ze względu na Mnie i ze względu na Ewangelię, otrzyma stokroć więcej teraz, w tym czasie... (wersy 29-30a)

A Jezus odpowiedział im: „Zapewniam was”, to znaczy, że jest to absolutnie pewne. Chodzi o nadejście tego, co teraz Jezus zapowiada, a mianowicie: obiecanej nagrody. Mówi, że potrzebna jest odpowiednia motywacja. Po pierwsze – musi być „ze względu na Mnie”. Jest to także prośba do ciebie i do mnie: „Czy wszystko robię ze względu na Jezusa?”. Chodzi o radykalne wyrzeczenie się wszelkich poprzednich więzów i uznanie wyłącznie Jezusa Chrystusa. Nie jestem związany z różnymi rzeczami i różnymi ludźmi, ale tylko z Jezusem Chrystusem. To jest całkowite poddanie się Jemu.

Drugą ważną motywacją, o której wspomina Jezus, jest „ze względu na Ewangelię”. Jezus pyta także każdego z nas: „Dlaczego zostawiłeś wszystko? Pomyśl tylko: dlaczego?!? Jakie są twoje intencje? Czy zostawiłeś coś, aby coś konkretnego zyskać, w sensie jakiegoś wynagrodzenia? A może po prostu zostawiłeś to ze względu na Jezusa i ze względu na Ewangelię, ze względu na przesłanie Jezusa?”. My też musimy zadać sobie pytanie: „Czy robię wszystko – modlę się, pracuję, cierpię itd. – ze względu na Jezusa Chrystusa, z miłości do Niego i do Jego orędzia, aby wszyscy mogli być zbawieni? Czy to jest moja prawdziwa i jedyna motywacja?”. Właśnie do tego wzywa nas Ewangelia, a Jezus nam to uzmysławia.

...domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól wśród prześladowań... (wers 30b)

Słuchaj uważnie! Kto żyje, modli się, pracuje, cierpi ze względu na Chrystusa i Jego Ewangelię – ten otrzyma wszystkiego więcej. Jeśli ze względu na Chrystusa oddaję się Mu całkowicie i wyrzekam się wszystkich innych zabezpieczeń, to nie znaczy, że przestaję opiekować się moimi krewnymi lub rodzicami. Chodzi raczej o to, że moim jedynym zabezpieczeniem jest Jezus Chrystus. Uczeń otrzymuje stokrotnie więcej wszystkiego, co opuścił – domu, braci, sióstr, matki, dzieci, pola – stokrotnie więcej wszystkiego, co zostawił w tym świecie. Ale prawdopodobnie zauważyłeś, że brakuje jednej rzeczy. Uczeń dostaje więcej wszystkiego – z wyjątkiem ojca. W swojej radykalnej postawie uczeń poddaje się tylko jednemu Ojcu. Bóg jest jedynym Ojcem. Jezus chce powiedzieć: „Oddaliście się Ojcu. On jest od teraz waszym jedynym Ojcem. Dostajecie Boga jako swojego Ojca”. Następnie jest wzmianka o prześladowaniach. Każdy musi liczyć się z tym, że będzie prześladowany ze względu na Chrystusa, ze względu na Ewangelię. Często zauważasz to zapewne w swoim kręgu nauki i pracy, a także we własnej chrześcijańskiej wspólnocie lub rodzinie. Jeśli odmawiasz zbyt często „Ojcze nasz”, to narażasz się na pewnego rodzaju prześladowanie – choćby na wyśmianie, że jesteś przesadnie pobożny i zbyt radykalny.

...a życie wieczne w przyszłości. (wers 30c)

To „życie wieczne” nie jest rekompensatą za nieudane życie tutaj. Nie o to chodzi. Życie wieczne jest dopełnieniem życia szczęśliwego, dopełnieniem życia przeżywanego w wolności płynącej z wyrzeczenia się ziemskich dóbr i zaszczytów, czego Jezus żądał od swoich uczniów i od nas w rozważanej Ewangelii. Jeśli wyrzekłem się wszelkich więzów, jeśli nie polegam już na bogactwie – materialnym, mentalnym, duchowym – ale wyłącznie na Ojcu Niebieskim, wyłącznie na Bogu, to jest to już szczęśliwe życie. Wyrzeczenie – w wolności! Życie wieczne jest tą wielką rzeczą, która jest nam dana.

Wielu zaś pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi” (werset 31)

To właśnie ci „ostatni” – czyli ci, którzy nic nie mają, którzy nic nie zarobili – będą pierwsi. Wszystko zostanie im dane. A ci, którzy myślą, że sami mogą zasłużyć na niebo, że są na ziemi pierwsi, ci w rzeczywistości będą ostatni. Musimy więc stanąć przed Bogiem w tym doskonałym ubóstwie i pokorze, a wtedy po prostu wszystko zostanie nam dane. Sam Jezus nam to gwarantuje.

To ważna Ewangelia, która powoduje, że pojawiają się nam ciarki na skórze! Ma to związek z naszym życiem na co dzień. Jeśli się zaangażujemy, to dojdziemy do większej wolności, a mianowicie: do wolności dzieci Bożych.  ∎