Fri, August 27, 2021Przeczytasz w 10 minutBernhard Meuser

Kłamstwo

Każde kłamstwo jest kłamstwem niezależnie od tego, czy wynika z konieczności lub czy jest tylko żartobliwe. Szerzenie pogłosek, zniesławienie, kłamliwe zaniechanie i przesada również naruszają zasadę prawdomówności.

Ⓒ Zdjęcie: Jametlene Reskp z serwisu Unsplash

Co to jest?


Kłamstwo to świadome fałszywe stwierdzenie (dlatego sam „błąd” nie jest kłamstwem). W YOUCAT w numerze 452 możemy przeczytać: „Kłamstwo oznacza świadome i celowe mówienie lub działanie niezgodnie z prawdą. Kto kłamie, oszukuje samego siebie i innych, którzy mają prawo do tego, by znać całą prawdę o stanie rzeczy”. Kłamać można słowem, ale także ciałem, jak możemy przeczytać w YOUCAT w numerze 403: „Ludzie, którzy szukają seksu bez miłości, oszukują, ponieważ bliskość ciał nie odpowiada bliskości ich serc”. Każde kłamstwo „jest formą przemocy” (YOUCAT 452); niszczy każdą społeczność u samych jej początków, ponieważ kłamcy nikt nie może ufać.

Szczególnie naganne jest wzywanie Boga, gdy się kłamie. „Bóg” – jak czytamy w YOUCAT w numerze 359 – „jest całą prawdą. Kto powołuje się na prawdę, ale wykorzystuje ją dla potwierdzenia kłamstwa, ciężko grzeszy”. W YOUCAT w numerze 454 możemy znaleźć następujące słowa: „Każdy chrześcijanin musi składać świadectwo prawdzie i przez to naśladować Chrystusa, który powiedział Piłatowi: «Ja urodziłem się i przyszedłem na świat po to, aby dać świadectwo prawdzie» (J 18, 37). Może to nawet oznaczać, że chrześcijanin z wierności prawdzie i z miłości do Boga i ludzi poświęci swoje życie. Najwyższa forma opowiedzenia się za prawdą nazywa się męczeństwem”. Każde kłamstwo jest kłamstwem niezależnie od tego, czy wynika z konieczności lub czy jest tylko żartobliwe. Szerzenie pogłosek, zniesławienie, kłamliwe zaniechanie i przesada również naruszają zasadę prawdomówności.

Co mówi Pismo Święte?


W Ewangelii według Świętego Jana Jezus nazywa diabła „ojcem kłamstwa” (J 8, 44). Już w Starym Testamencie wszelkie kłamstwo jest oceniane jako zło. Psalmista modli się: „Oddal ode mnie drogę kłamstwa, okaż mi łaskę poprzez Twoje Prawo!” (Ps 119, 29). Nic zatem dziwnego, że wśród Dziesięciu Przykazań znajdujemy zakaz kłamania: „Nie złożysz kłamliwego zeznania przeciwko swojemu bliźniemu” (Wj 20, 16). Żydowskie prawo domaga się, aby wszelkie fałszywe twierdzenia były karane jak najsurowiej: „Sędziowie pilnie zbadają sprawę, a gdy się okaże, że fałszywy świadek złożył kłamliwe świadectwo przeciwko bratu, wtedy uczynicie mu to samo, co on zamierzał uczynić swojemu bratu. W ten sposób usuniecie zło spośród was” (Pwt 19, 18-19).

Sam Jezus potwierdza przykazanie, aby mówić zgodnie z prawdą: „Niech wasza mowa będzie: tak – tak, nie – nie, a wszystko ponad to – pochodzi od Złego” (Mt 5, 37). Kto chce należeć do Jezusa, nie może jednocześnie pozostawać w fałszywych relacjach: „Jeżeli mówimy, że trwamy z Nim w łączności, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie postępujemy zgodnie z prawdą” (1 J 1, 6). Apostoł Paweł zachęca tych, którzy uwierzyli: „należy odrzucić starego człowieka z jego wcześniejszym sposobem życia…Dlatego odrzućcie kłamstwo i niech każdy mówi prawdę swemu bliźniemu” (Ef 4, 22. 25). W dniu sądu, gdy „sto czterdzieści cztery tysiące osób” (Ap 14, 1), które poszły za Barankiem, będą wezwane do Jego tronu, ich znakiem rozpoznawczym będzie to: „W ich ustach nie znaleziono kłamstwa” (Ap 14, 5).

Mała katecheza z YOUCATem


Mam tylko jedną wadę: kłamię

Wszyscy ludzie mają coś do ukrycia. Zasadniczo wiedzą, że to jednak nie działa za dobrze. W satyrze niemieckiego pisarza i artysty, Wolfganga Hildesheimera (1916-1991) jakiś żartowniś dzwoni do różnych ludzi w okolicy: „Słuchaj, wszystko zostało odkryte… – Co? Wszystko…?!? – Tak, wszystko!… Uciekaj!”. I oto nagle gasną światła jedno po drugim w całej okolicy. Wszyscy obdzwaniani szukają natychmiastowego ratunku. Nikt nikomu już nie ufa…

Tak, wszyscy mamy coś, o czym w miarę możliwości nikt nie powinien wiedzieć. Czy nie byłoby strasznie, gdyby kłamstwa naszego życia nagle zostały odkryte?

Wolfgang Hildesheimer

Szaleństwo kłamstw

Wielu twierdzi, że odrobina oszustwa jest częścią biznesu. „Nie ufaj bilansowi, którego sam nie sfałszowałeś” – brzmi popularna zasada biznesu, z którą kreatywni biznesmeni mrugają porozumiewawczo do siebie nawzajem, gdy trochę pomogli rzeczywistości. Liczy się tylko dobry wynik. Sukces koniecznie musi nadejść! To przede wszystkim.

Ci sami ludzie dziwią się jednak, gdy odkrywają, że półprawdy lub całkowicie fałszywe stwierdzenia są często podstawą polityki. Wydawać by się mogło, że jest to już normalny proces, gdy liczne statystyki są ideologicznie fałszowane lub gdy zlecane są badania społeczne z góry narzuconymi wynikami. Spotyka się przecież utarte „reguły politycznej poprawności” i w zasadzie dokładnie wiadomo, że jest to zazwyczaj społecznie akceptowana forma kłamstwa.

Aby mieć wszystko pod kontrolą, potrzeba dobrej strategii, planu gry. Nawiasem mówiąc, słowo „strategia” pochodzi ze starożytnej greki od słów stratós (='armia') i ágein (='dowodzić'). Cóż, strategie nie są z natury takie złe, bo opracowanie i posiadanie strategii jest oznaką rozwagi i przemyślanego działania. Żaden sprzedawca, żadne przedsiębiorstwo komercyjne, żaden kandydat na polityka nie może się obejść bez strategii. Na dłuższą metę jednak relacja między tymi, którzy czegoś od siebie nawzajem chcą, powinna opierać się na jednym: na wzajemnym zaufaniu. Jean-Paul Getty (1892-1976), amerykański przedsiębiorca i niegdyś najbogatszy człowiek, powiedział: „Jeśli można komuś zaufać, wtedy nie ma potrzeby zawierania umów. Jeśli nie można ufać, umowa jest bezużyteczna”.

Nie ma dobrego życia w złym

Jeśli ktoś ci powie: „Mam tylko jedną wadę: kłamię”, to nie rzucisz mu się entuzjastycznie na szyję, choć wydaje się tak bardzo bliski doskonałości. Przede wszystkim nie możesz mu ufać. Mógł przecież skłamać i w tym stwierdzeniu, tak naprawdę mając w sobie wszystkie wady tego świata. Żadna przyjaźń, żadna umowa, żaden związek miłosny, żaden biznes, żadne spotkanie, żadna szczera rozmowa z taką osobą nie jest możliwa. Nie ma żadnych podstaw do znalezienia wspólnego języka. „Nie ma dobrego życia w złym”, powiedział kiedyś niemiecki filozof Theodor W. Adorno w swojej pracy Minima Moralia (1951). Każdy się boi, że zostanie oszukany.

Płynne przejścia, w których prawda jest poświęcana dla jakiegoś stanu mniej lub bardziej wyższej użyteczności, wkradły się w nasze codzienne życie, zarówno wielkie, jak i małe. Jest to fatalne zjawisko, ponieważ z każdym przymknięciem oka, z każdą akceptacją niewłaściwego języka lub niewłaściwych relacji, całe społeczeństwo jest coraz bardziej przesycane siecią kłamstw. Nawet się nie spostrzeżemy, gdy znajdziemy się w rzeczywistości, w której wszyscy majstrują tylko przy „swojej własnej prawdzie”, której używają w przebiegły i bardzo podstępny sposób. Ci, którzy podają ręce kłamstwu i korupcji, sami stają się kłamcami i korumpują się. A kiedy podobnie dzieje się w Kościele, to stajemy w obliczu otchłani, z którą właśnie mamy do czynienia w obecnym kryzysie.

Jak odzyskać zaufanie?

Ale jak można odzyskać utracone zaufanie? Sposób jest bardzo prosty: coraz więcej ludzi musi złożyć broń i pokazać się takimi, jakimi są: słabymi, bezbronnymi, zbłąkanymi, uwikłanymi w grzech, niezbyt reprezentacyjnymi. Właśnie tacy ludzie są zaproszeniem dla innych do uwolnienia się od fałszywej tożsamości i do pokazania się takimi, jakimi są: słabymi, bezbronnymi, zbłąkanymi, uwikłanymi w grzech, niezbyt reprezentacyjnymi.

Chrześcijanie mają przewagę: są świadomi, że zostali „odkryci”. Jest przecież Bóg, który wszystko wie. Jak mówi psalmista: „gdzie ucieknę przed Twoim obliczem?” (Ps 139, 7). Czy jest takie miejsce między niebem a ziemią, w którym ktoś mógłby schować się przed prawdą? Przed Bogiem nie mogę ubrać inaczej swojego życia – albo w liczbie mnogiej: nie możemy tuszować naszych życiowych okoliczności. Pocieszające jest to, że Bóg nas oświeca, ale nas nie pali.

Moja chrześcijańska wiara ułatwia mi to, że mogę być autentyczny i mogę odnaleźć swoje prawdziwe życie. Stopniowo mogę rozbijać skorupy swojej kłamliwej tożsamości i wychodzić na światło dzienne Boga. Moja siła jednak do tego nie wystarczy. Właśnie dlatego jestem zaproszony do przyłączenia się do Tego, kto przerwał reakcję łańcuchową: Ja-kłamię-ty-kłamiesz-wszyscy-kłamią. „Ja urodziłem się i przyszedłem na świat po to, aby dać świadectwo prawdzie” (J 18, 37). Prawda – to po prostu inne imię Boga. Bóg jest Prawdą – tak jak jest Światłem. Jest całkowicie przezroczysty. Nie ma w Nim żadnej sprzeczności.

Teraz poruszamy się w ciemności i jesteśmy zbyt uwikłani w sprzeczności, aby zjednoczyć się z Bogiem, a nawet wejść w kontakt z Nim. Chrystus jednak przyszedł, aby odkupić nasze kłamstwa i pojednać nas z Bogiem. Dzięki Niemu możemy stanąć czyści przed Bogiem i innymi ludźmi. Kłamiemy, uciekamy od prawdy, od Boga i od nas samych – a jednak „teraz wy, którzy niegdyś byliście daleko, w Chrystusie Jezusie staliście się bliscy dzięki Jego krwi” (Ef 2, 13). Nie ma już więcej powodu, by kłamać, i nie ma już więcej powodu, by się ukrywać.

A tak w ogóle niemiecki polityk i mąż stanu, Konrad Adenauer (1876-1967) ma rację, gdy zaleca: „Zawsze powinieneś mówić prawdę, bo w pewnym momencie nie pamiętasz już swoich licznych kłamstw”. ∎