pt., 2 lipca 2021Przeczytasz w 10 minutBernhard Meuser

Nawiedzenie Najświętszej Maryi Panny

Kościół w uroczysty sposób upamiętnia odwiedziny ciężarnej Maryi u jej starszej kuzynki Elżbiety, która również spodziewała się dziecka.

© HERBRONNEN/BRADI BARTH. Nawiedzenie w interpretacji Bradiego Bratha.

Co to jest?


Nawiedzenie Najświętszej Maryi Panny to nazwa święta, obchodzonego w Kościele katolickim od wielu już wieków. Kościół upamiętnia w ten uroczysty sposób odwiedziny ciężarnej Maryi u jej starszej kuzynki Elżbiety, która również spodziewała się dziecka. Nienarodzeni jeszcze Jezus i Jan Chrzciciel spotykają się, choć na razie ukryci we wnętrzach swoich mam. Odtąd ścieżki życiowe dwojga rówieśników są i również później będą ściśle powiązane.

Co mówi Pismo Święte?


Ewangelista Łukasz (Łk 1, 39-40) donosi, że wkrótce po Zwiastowaniu i cudownym poczęciu Jezusa, Maryja wyruszyła odwiedzić znacznie starszą kuzynkę Elżbietę. Nie wiemy dokładnie, dokąd poszła; Ewangelista mówi jedynie, że Maryja „wybrała się w drogę i spiesząc się, poszła w górskie okolice, do pewnego miasta judzkiego”.

Elżbieta, która pochodziła z kapłańskiego rodu Aarona, wyszła za mąż za Zachariasza, kapłana świątyni w Jerozolimie. Para przez długi czas była bezpłodna, co w kontekście żydowskim tamtych czasów interpretowano jako odwrócenie się od nich łaskawości Boga. Ale w chwili, kiedy przybyła do niej Maryja, Elżbieta, pomimo starszego wieku, była w szóstym miesiącu ciąży. Maryja przebywała u swojej kuzynki przez około trzy miesiące, opiekując się nią aż do narodzin jej syna, Jana.

Pozdrowienie tych dwóch kobiet jest przedstawiane zazwyczaj jako wydarzenie prorocze. Elżbieta czuje, jak na dźwięk głosu Maryi „podskoczyło dziecko w jej łonie”. Ewangelista mówi nam, że „Duch Święty napełnił Elżbietę” tak mocno, że zawołała donośnym głosem: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony owoc Twojego łona! Czemu zawdzięczam to, że matka mojego Pana przychodzi do mnie?” (Łk 1, 41-43). W ten oto sposób, dzięki mocy Ducha Świętego, Elżbieta jako pierwsza z ludzi rozpoznała Jezusa. Nic zatem dziwnego, że teolog Mary Healy mówi o „pierwszej podróży misyjnej” Maryi w historii chrześcijaństwa. Duch Święty napełnił również Maryję, która w odpowiedzi na proroczą mowę kuzynki wypowiada słowa nieśmiertelnego hymnu Magnificat: „Wielbi Pana moja dusza i mój duch rozradował się w Bogu, moim Zbawicielu, bo spojrzał na uniżenie swojej służebnicy. Odtąd wszystkie pokolenia będą mnie nazywać szczęśliwą, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmogący…” (Łk 1, 46-55).

Mała katecheza z YOUCATem


Jasnowidz

Za każdym razem, gdy kończy się jakiś rok, media podsumowują, co się wydarzyło w mijających dwunastu miesiącach. Nierzadko ujawnia się wtedy cała rzesza astrologów, magów i jasnowidzów, którzy starają się przewidzieć przyszłość. I za każdym razem łatwo można sprawdzić, czy naprawdę przewidzieli przyszłość. Zdecydowana większość z nich, szumnych dziedziców Nostradamusa, okazuje się zwykłymi szarlatanami. To jednak nie powstrzymuje dziennikarzy przed tym, aby nagminnie umawiać się na spotkania z paranormalnie uzdolnionymi osobami w dniu 1 stycznia. Z chęci zaspokojenia nie zawsze zdrowej ciekawości zawsze dobrze sprzedaje się opowieść o tym, co „z pewnością” się wydarzy.

Zjawisko jasnowidzenia jest prawie tak stare jak ludzkość. Nie tylko mitologia grecka jest przepełniona widzącymi przyszłość. Cóż, wojny i kampanie wojenne były tak kosztowne i ryzykowne, że ludzie chcieli się wcześniej dowiedzieć, po której stronie jest łaska bogów.

Widzący w Biblii

Widzący, których można znaleźć również na kartach Pisma Świętego, nie czerpali informacji z tradycyjnych wyroczni starożytnych ludów, takich jak oglądanie wnętrzności zwierzęcych, analiza formacji lotu ptaków czy interpretacja kształtu unoszącego się dymu. Proroczo uzdolnieni ludzie Starego Testamentu żyli w takim świecie, w którym ich Bóg był wyjątkowy: można było się do Niego zwracać, miał konkretne imię, osobiście przemawiał do ludzi. Ponadto Jahwe zawsze pokazywał, że jest Bogiem, który działa niezawodnie i zupełnie nie jest podobny do kapryśnych, niezadowolonych i skorumpowanych greckich bogów Olimpu.

Widzący biblijni nie byli prorokami z zawodu, ale z powołania – to znaczy z powołania pochodzącego od samego Boga. W YOUCAT w numerze 116 czytamy: „W Starym Przymierzu Bóg wybierał mężczyzn i kobiety, gotowych do tego, by stawać się Jego pomocą: pocieszycielami, przewodnikami i głosem sumienia Jego ludu. To był Duch Boży, który przemawiał ustami Izajasza, Jeremiasza, Ezechiela i innych proroków”. Z tego wynika, że to nie ci ludzie wybierali swoje pole działania. Ich prorocka misja pochodziła z góry – poprzez szczególne natchnienie, sny i objawienia, które stawały się pewnikami dzięki ich modlitwie.

Dziś wyobrażamy sobie takich proroków jako wzniosłych mężczyzn z ogromnymi brodami, którzy przekazują Boże przesłanie nadziei i wywołują drżenie królów. Wśród takich widzących umieszczamy od razu Izajasza, Jeremiasza, Eliasza czy Amosa.

Niewiele osób jednak zdaje sobie sprawę z tego, że były również prorokinie! Była Debora (Sdz 4, 4), Miriam (Wj 15, 20), Chulda (2 Krl 22, 14nn), Anna (Łk 2, 36). Na prawie żadnej liście widzących nie znajdziemy jednak imienia Elżbiety. Można to uznać za prawdziwy błąd! Jeśli proroctwo oznacza „widzieć to, co ukryte, i ogłaszać to”, to Elżbieta powinna być numerem 1 w kategorii prorok/prorokini, a nie numerem 327. Nawet jej imię zapowiada to, co wyjątkowe: można by je przetłumaczyć jako ‘Bożą przysięgę’ lub ‘Bożą pełnię’. Jeśli mówimy o Maryi, że była „pełna łaski”, to coś z tego samego duchowego materiału musiało być w Elżbiecie, która jako pierwsza z ludzi „ujrzała” Pana.

Wielu innych przed Elżbietą „widziało”, że spełni się nadzieja Izraela i że pewnego dnia przyjdzie Mesjasz – Ten, dzięki któremu wszystko będzie inne. I teraz On już jest, choć niewidoczny dla ludzkich oczu. Ale Elżbieta ma potężne oczy wiary, dzięki którym może zobaczyć Go w brzuchu swojej młodszej kuzynki i głośno Go pozdrowić. To największe prorocze wydarzenie w całej Biblii!

Elżbieta była pierwszą w nowej klasie widzących

Tak, Elżbieta jest pierwowzorem tych ludzi, którzy widzą to, „czego oko nie widziało ani ucho nie słyszało, w serce człowieka nie wstąpiło” (1 Kor 2, 9). Miłość Boga przejawia się w bezbronnym Dziecku. „W Nim – jak czytamy w YOUCAT w numerze 7 – otwiera przed nami swoje serce i nieustannie, już na zawsze, ukazuje, jaki jest naprawdę”. To Dziecko może przemienić dumnych i zapewnić, że „zegnie się wszelkie kolano i wszelki język będzie wychwalać Boga” (Rz 14, 11). Dostojni astrologowie ze Wschodu wędrują niespokojnie i przeszukują całą ziemię. Prowadzeni przez Ducha, zatrzymują się nieoczekiwanie przed stajnią i stają się prawdziwie widzącymi. Na widok Dziecka i jego Matki „upadli na kolana i oddali Mu hołd” (Mt 2, 11).

Za nimi podążają inni widzący… W świątyni jerozolimskiej przebywa fascynujący niewidomy staruszek Symeon. Nagle ktoś wkłada w jego drżące ręce Dziecko owinięte w pieluchy, a on nagle zdumiewa się, oszołomiony odkrytą wiedzą. Jest tak oszołomiony, że aż z radością stwierdza, że wreszcie może spokojnie umrzeć. Zobaczył bowiem to, co musiał ujrzeć: zbawienie! Wyznaje w proroczym uniesieniu i z nieukrywaną radością: „Teraz, o Władco, zgodnie z Twoim słowem pozwalasz swemu słudze odejść w pokoju. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, które przygotowałeś wszystkim narodom: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela” (Łk 2, 29-32). I jest jeszcze czcigodna prorokini Anna, która „w tej właśnie chwili nadeszła, wielbiła Boga i opowiadała o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jeruzalem” (Łk 2, 38).

Później kolejnym widzącym jest Jan Chrzcicielem, który otwiera oczy swojego ludu: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata… zobaczyłem to, więc poświadczam: On jest Synem Bożym” (J 1, 29. 34). A potem już sam Jezus zaprasza swoich pierwszych uczniów do lekcji w szkole widzenia: „Chodźcie, zobaczcie! Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszkał. I w tym dniu pozostali u Niego” (J 1, 39). Niektórzy pozostają niewidomi, ale wielu ludzi otwiera teraz seryjnie oczy. Od tej chwili widzą młodego Syna cieśli z Nazaretu, ale dostrzegają w Nim także to, co potem wyznają z wiarą: „Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego”.

A Maryja?

Maryja otrzymuje z zewnątrz potwierdzenie tego, co do tej pory było tylko czystą wiarą. Również Maryja była osobą, która dzieli nasz los: „wciąż jeszcze chodzimy w wierze, a nie w widzeniu” (2 Kor 5, 7). Maryja zaprasza nas do szukania wspólnoty wiary, duchowego słowa od innego człowieka, proroczego wglądu tych, którzy spotykają nas na naszej drodze.

W spotkaniu Maryi z Elżbietą dostrzegamy pierwszą zapowiedź „Kościoła domowego”: ludzie się spotykają; Jezus jest niewidzialny pośrodku nich, ale dzięki wierze mogą Go zobaczyć; mogą doświadczyć Jego obecności w proroczym słowie drugiego człowieka. To jest najlepsze miejsce na uwielbienie, które w najwyższym uniesieniu może jedynie powtórzyć słowa doskonałego uwielbienia Maryi, Jej Magnificat:

Wielbi Pana moja dusza

i mój duch rozradował się w Bogu, moim Zbawicielu,

bo spojrzał na uniżenie swojej służebnicy.

Odtąd wszystkie pokolenia będą mnie nazywać szczęśliwą,

gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmogący.

Święte jest Jego imię!

Jego miłosierdzie przez wszystkie pokolenia

dla tych, którzy się Go boją.

Okazał moc swego ramienia:

rozproszył zarozumiałych pyszałków;

panujących usunął z tronów,

a wywyższył poniżonych;

głodnych nasycił dobrami,

a bogatych z niczym odprawił;

ujął się za swoim sługą Izraelem,

kierując się swoim miłosierdziem,

jak to obiecał naszym przodkom,

Abrahamowi i jego potomstwu na wieki.

Maryja jest prawzorem wiary i pierwszą Istotą w chwale Boga, jednak nie adorujemy Jej samej, choć poświęcamy Jej wiele znaków miłości i czci. W YOUCAT w numerze 149 możemy przeczytać: „Maryja jest stworzeniem tak jak my. Ze względu na swoją łączność z Chrystusem Maryja ma szczególny macierzyński udział w Jego dziele zbawczym i dla nas wszystkich jest Matką w porządku łaski. Do Maryi możemy i powinniśmy modlić się jako do naszej orędowniczki, która prowadzi nas do Chrystusa”.

Powinniśmy czcić ojca i matkę – takie przecież jest przykazanie biblijne. Ponadto sama Maryja mówi: „Odtąd wszystkie pokolenia będą mnie nazywać szczęśliwą” (Łk 1, 48). ∎