śr., 3 listopada 2021Przeczytasz w 10 minutFather Hans Buob

Polemika z uczonymi

Rozważanie biblijne do niedzielnej Ewangelii w roku liturgiczym B.

Ⓒ St. Francis of Assisi Parish (http://www.stfrancisofassisijohnstown.com/widow/)

Tekst biblijny


Ewangelia według Świętego Marka 12, 38-44

38Jezus, nauczając rzesze, mówił: „Miejcie się na baczności przed nauczycielami Pisma, którzy chętnie chodzą w wytwornych szatach, lubią pozdrowienia na placach, 39pierwsze krzesła w synagogach i honorowe miejsca na ucztach. 40Objadają domy wdów i dla pozoru długo się modlą. Ich spotka surowszy wyrok”. 41Potem, siedząc naprzeciw skarbony, przypatrywał się, jak tłum wrzucał do niej drobne pieniądze. Wielu bogatych wrzucało wiele. 42Gdy przyszła pewna uboga wdowa, wrzuciła dwie drobne monety, czyli jeden kwadrans43Wtedy przywołał swoich uczniów i powiedział do nich: „Zapewniam was: Ta uboga wdowa wrzuciła więcej od wszystkich, którzy wrzucali do skarbony. 44Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało, a ona ze swego ubóstwa wrzuciła wszystko, co miała, całe swoje utrzymanie”.

Rozważanie


Obecny tekst to dobrze znana nam Ewangelia. Zastanówmy się jednak, co Pan Bóg chce nam przez niego powiedzieć? Musimy przecież ciągle zadawać sobie istotne pytania: Czy zgodne są ze sobą moja wiara, moje życie i moje nauczanie (czy to jeśli nauczam publicznie jako nauczyciel, czy to jako kaznodzieja, czy po prostu przez moje życie jako zwykły katolik)? Czy moje życie jako chrześcijanina, moje twierdzenie, że „jestem dobrym katolikiem”, zgadza się z tym nauczaniem? Czy moje nauczanie jest spójne z moimi czynami?

Jezus, nauczając rzesze, mówił: „Miejcie się na baczności przed nauczycielami Pisma, którzy chętnie chodzą w wytwornych szatach, lubią pozdrowienia na placach, pierwsze krzesła w synagogach i honorowe miejsca na ucztach. (wers 38-40)

Jezus przemawia do ogromnego tłumu. Jego upomnienie dotyczy nie tyle próżności nauczycieli w Piśmie, ile sposobu ich nauczania. Nauczyciele w Piśmie to znawcy żydowskiego Prawa, którzy zajmowali się jego interpretacją, nauczaniem oraz zastosowaniem; nauczali w synagogach, byli sędziami i biegłymi w Sanhedrynie (to najwyższa władza żydowska, działająca od czasów niewoli babilońskiej i czuwająca nad religijnym i politycznym życiem kraju). Nauczyciele w Piśmie chcą mieć uprzywilejowaną pozycję ze względu na swoje nauczanie. Jezus jednak zawsze podkreśla wartość służenia ludziom. Z tego powodu nauczyciele w Piśmie postępują przeciwnie do wymagań, jakie Jezus stawia swoim uczniom – jeśli chcą oni żyć w królestwie Bożym.

Objadają domy wdów i dla pozoru długo się modlą. Ich spotka surowszy wyrok”. (wers 40)

Nauczyciele w Piśmie jako ludzie pobożni – nie powinno to brzmieć ironicznie, bo naprawdę byli to ludzie pobożni – mają zaufanie ludu. Na przykład wdowy często proszą ich o obronę w sporach prawnych. Inni biedni ludzie także powierzają im swoje sprawy prawne. Takie rozumienie roli nauczycieli w Piśmie byłoby w zasadzie w porządku.

Jezus oświadcza jednak, że nauczyciele w Piśmie pobierają zbyt wysoką zapłatę za swoje usługi, a nawet pozbawiają wdowy ich domów. Myślał tutaj prawdopodobnie o aresztowaniu takich wdów, gdy powierzano je opiece nauczycieli. Właśnie z powodu tego zawiedzionego zaufania, nauczyciele w Piśmie powinni oczekiwać znacznie ostrzejszego osądu niż inni ludzie. Powinni najlepiej ze wszystkich wiedzieć, że konieczna jest jedność między ich nauczaniem a działaniem. W końcu uczą słowa Bożego! Okazuje się, że zachowanie nauczycieli w Piśmie nie zawsze jest zgodne ze słowem Bożym. Z pewnością zgodne ze słowem Bożym jest to, że bronią ludzi ubogich, w tym wdowy i sieroty w sporach prawnych lub przejmują nad nimi opiekę. Jednak nie ma nic wspólnego ze słowem Bożym to, że wymagają zbyt wysokiej zapłaty za swoje usługi, tak że wdowy tracą nawet swoje domy w czasie procesu. Jezus zapowiada, że zostaną przez to surowo osądzeni za niezgodność nauczania z ich działaniami.

Oto tło, w którym Jezus mówi o nauczycielach w Piśmie. Mogą uczyć właściwych rzeczy, ale sami tego nie czynią. Niewłaściwie traktują swoje nauczanie, bo wykorzystują ludzi i pozbawiają wdowy ich domów.

Potem, siedząc naprzeciw skarbony, przypatrywał się, jak tłum wrzucał do niej drobne pieniądze. Wielu bogatych wrzucało wiele. (wers 41)

Ten fragment brzmi tak, jakby nie należał do poprzedniego. A jednak oba fragmenty są z sobą ściśle powiązane. W języku greckim jest to wyrażone łącznikiem „i” na początku wersetu 41 oraz pomiędzy dwoma zdaniami tego wersetu 41, czego nie ma w zwykłym tłumaczeniu. To „i” pokazuje związek z tym, co Jezus powiedział wcześniej nauczycielom w Piśmie. Wyraźnie czytamy, że Jezus „siedząc naprzeciw skarbony, przypatrywał się, jak tłum wrzucał do niej drobne pieniądze”. I że „wielu bogatych wrzucało wiele”. Wszyscy musieli otwarcie składać swoje ofiary, bo inaczej nie byłoby widać, że bogaci dawali dużo. W końcu chcieli coś w ten sposób wyrazić.

Gdy przyszła pewna uboga wdowa, wrzuciła dwie drobne monety, czyli jeden kwadrans. Wtedy przywołał swoich uczniów i powiedział do nich: „Zapewniam was: Ta uboga wdowa wrzuciła więcej od wszystkich, którzy wrzucali do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało, a ona ze swego ubóstwa wrzuciła wszystko, co miała, całe swoje utrzymanie”. (wersy 42-44)

Wdowa wrzuca do skarbony dwie drobne monety, czyli bardzo mało. Ten jeden kwadrans należy do ​​najmniejszych miedzianych monet tamtych czasów. Jezus wykorzystuje tę sytuację, aby udzielić swoim uczniom pewnej nauki.

Wcześniej Jezus przemawiał do tłumu. Uczniowie z całą pewnością byli rozproszeni wśród ludzi, jednak teraz Jezus wzywa do siebie tylko swoich uczniów, Dwunastu. Chce im dać ważną lekcję, ponieważ także oni byli świadkami sytuacji z wdową. Na tym przykładzie Jezus wyjaśnia im, co w życiu wiarą ma naprawdę znaczenie. Bogaci dawali z dostatku, podczas gdy wdowa uczyniła to przy braku jakichkolwiek innych środków na przyszłość. Dała wszystko, czego potrzebowała do życia, całe swoje utrzymanie. Wynika to jasno z użytego greckiego słowa bios: obejmuje ono to wszystko, co jest potrzebne do ziemskiego życia, to znaczy żywność, mieszkanie, ubranie itp., ale zwłaszcza żywność. Wdowa zaryzykowała praktycznie wszystko. Wszystko oddała Bogu. Zaufała teraz tylko Bogu. Nic jej nie zostało. Nawet na tej reszcie, którą jeszcze mogła mieć, nie opierała już swojego życia – tylko na Bogu. Jezus przywołuje te myśli raz po raz w różny sposób, na różnych przykładach, ale to wszystko odnosi się do jednej zasady: nie należy polegać na niczym innym, jak tylko zaufać Panu Bogu, żyć dzięki Bożej Opatrzności. „Nie martwcie się o swoje życie…” (por. Mt 6, 25-34).

Kto idzie do świątyni i chce uwielbić Boga, musi zaryzykować wszystko dla Boga. W przeciwnym razie zachowuje się jak bogaci, którzy oddają tylko małą część ze swoich dostatków i odchodzą. Oni w ogóle nie potrzebują Boga. Wciąż przecież posiadają tak wiele zabezpieczeń, że mogą dzięki nim dobrze żyć nawet bez Boga.

Kiedy idę do Boga, aby Go chwalić i wielbić, to tak naprawdę wyrażam tę prawdę: „Boże, Ty jesteś dla mnie wszystkim, a ja jestem niczym!”. Muszę całkowicie oddać się Bogu, tak jak to uczyniła uboga wdowa z Ewangelii. To jest właściwa postawa przed Bogiem. Adoracja jest najgłębszą formą uwielbienia Boga. Adoracja wyraża właśnie: „Boże, Ty jesteś dla mnie wszystkim, a ja jestem niczym! Oddaję Ci wszystko, co mam. Wszystko ryzykuję dla Ciebie i ufam tylko Tobie, a nie moim dostatkom”.

Owszem, mogę coś posiadać, ale kluczowe pytanie brzmi: Na kim mam polegać? Pięknie wyraża to obraz wdowy. Bogaci też przecież idą chwalić Boga. Czym jednak jest uwielbienie Boga, dopóki ktoś jest zabezpieczony? Dopóki mam jakieś zabezpieczenie, nie potrzebuję Boga. Chwalę Go jakby przy okazji. Takie uwielbienie Boga nie kosztuje mnie całego życia. Ilekroć ktoś daje z obfitości, nie ma to wpływu na jego życie. Stawką jest tutaj nasza relacja z Bogiem, podstawowa postawa, w której trwamy przed Bogiem. Nauczyciele w Piśmie uczą wszystkiego, co mówi Bóg, ale nie postępują zgodnie z tym, czego nauczają. Ich zachowanie nie jest wiarygodne i nie oddaje chwały Bogu. Dają ze swojej obfitości, ale nie oddają całego swojego życia Bogu. Nie ufają Bogu całkowicie. Tylko ta biedna wdowa ufa Mu całkowicie. Taka ufność jest warunkiem wstępnym prawdziwego wielbienia Boga.

Ta Ewangelia jest odpowiedzią na zachowanie nauczycieli w Piśmie i na ich nieuczciwą postawę. Nie chcą oni tak naprawdę pomagać biednym, ale chcą wygrywać coś dla siebie. To ich pragnienie zysku jest sprzeczne z wymaganiami słowa Bożego. Jezus zajmuje się zawsze wewnętrzną postawą, a nie zewnętrznym działaniem.

Ten tekst jest dość krótką Ewangelią z bardzo uderzającym przesłaniem, które wzywa nas do podjęcia odważnych kroków. Musimy ciągle zadawać sobie pytania: Czy moje chrześcijaństwo, moje słowo, moje głoszenie odpowiadają moim uczynkom? Czy idę do Boga ze świadomością, że jestem całkowicie od Niego zależny? Czy przychodzę do Boga z ufnością, że czynię wszystko, najlepiej jak potrafię, ale kładę całą moją przyszłość na Pana? Chodzi o to, czy oddaję całe swoje życie Bogu? Czy On sam jest trwałym fundamentem mojego życia, niezależnie od tego, czy coś posiadam, czy nie?

Nie możemy oszukiwać siebie przez zawłaszczanie słowa Bożego. Musimy uważnie słuchać tego, co Pan Bóg chce nam dzisiaj powiedzieć, ponieważ musimy zdać z tego sprawę, tak jak nauczyciele w Piśmie. ∎