pt., 10 lipca 2020Przeczytasz w 10 minutBernhard Meuser

Czy można iść do nieba po samobójstwie?

Co Biblia mówi o samobójstwie? Co mówi o tym Kościół katolicki? Czy samobójstwo jest postrzegane jako grzech śmiertelny? Przeczytaj odpowiedzi tutaj.

© Zdjęcie: Gabriel z serwisu Unsplash.

Co to jest?


Samobójstwo

Samobójstwo oznacza celowe samounicestwienie się osoby. Nawet jeśli od 2011 roku Europejski Trybunał Sprawiedliwości uznaje samobójstwo za prawo człowieka, to Kościół katolicki dostrzega w nim zasadniczą sprzeczność z przykazaniami Boga – tego Boga, który sam jedynie jest Panem nad życiem i śmiercią.

Co mówi Pismo Święte?


W Starym Testamencie krew jest symbolem świętości i nienaruszalności ludzkiego życia. Rozlanie własnej lub cudzej krwi narusza Bożą własność: „Kto przeleje krew ludzką, przez ludzi ma być przelana jego krew, bo na swój obraz Bóg stworzył człowieka” (Rdz 9, 6). Piąte przykazanie wyraźnie mówi, że tylko Bóg jest Panem życia i śmierci: „Nie będziesz zabijał“ (Wj 20, 13). „Zakazane są zabójstwo i współudział w morderstwie. Zakazane jest zabijanie w czasie wojny. Zakazane jest zabijanie życia poczętego. Zakazane jest samobójstwo, samookaleczenie lub autodestrukcja. Zakazana jest eutanazja, czyli zabijanie ludzi kalekich, chorych i umierających” (YOUCAT 379).

Kościół katolicki zawsze uważał samobójstwo za niezgodne z przykazaniem miłości Jezusa, które wyraźnie podkreśla miłość samego siebie: „Będziesz miłował Pana, swego Boga, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak samego siebie” (Łk 10, 27).

Mała katecheza z YOUCATem


Czy można iść do nieba po samobójstwie?

Tak, można.

Nie ma zbyt wielu pocieszających przesłanek dla krewnych osoby, która odebrała sobie życie. Ale jest jedna. W YOUCAT w numerze 288 możemy przeczytać: „Człowiek jest odpowiedzialny za to wszystko, co robi świadomie i dobrowolnie. Nikt nie może być pociągnięty do (pełnej) odpowiedzialności za to, co zrobił pod przymusem, ze strachu, niewiedzy, pod wpływem narkotyków lub siłą złych przyzwyczajeń”.

Dziś wiemy, że nie ma prawie nikogo, kto naprawdę idzie na śmierć z własnej wolnej woli. Psychiatra Manfred Lütz powiedział, że powinniśmy zwracać uwagę na słowa i nie mówić już o „dobrowolnej śmierci” czy nawet „samobójstwie”: „To jest choroba, która prowadzi pacjenta do śmierci. Samobójstwo to śmiertelny koniec depresji – tak jak śmiertelny atak astmy może być końcem choroby. Ta choroba nie jest niczyją winą”.

Najwyższy zatem czas, aby Kościół w pełni odszedł od postanowień, które obowiązywały przez ostatnie stulecia, kiedy to w 561 roku na synodzie w Bradze odmówiono samobójcom pochówku w kościele. W 860 roku papież Mikołaj I nazwał samobójstwo grzechem śmiertelnym i odtąd samobójstwo było równoznaczne z wiecznym potępieniem.

Dzięki Bogu Kościół lepiej rozumie dziś ludzi w ich duchowej potrzebie. Obiektywnie rzecz biorąc, człowiek nie może nigdy i w żadnym wypadku zabić siebie samego. Subiektywnie rzecz biorąc, jak wciąż podkreśla papież Franciszek: „W tej chwili najbardziej potrzebne są dwie rzeczy: miłosierdzie i jeszcze większe miłosierdzie!”.

© Zdjęcie: Camila Quintero Franco z serwisu Unsplash.

Druga strona medalu

Istnieje jednak piąte przykazanie, które mówi: „Nie zabijaj”. To przykazanie Boże jest absolutne i nie dopuszcza żadnych kompromisów. Co to oznacza, w całej rozciągłości zostało wyjaśnione w YOUCAT w numerze 379: „Zakazane są zabójstwo i współudział w morderstwie. Zakazane jest zabijanie w czasie wojny. Zakazane jest zabijanie życia poczętego. Zakazane jest samobójstwo, samookaleczenie lub autodestrukcja. Zakazana jest eutanazja, czyli zabijanie ludzi kalekich, chorych i umierających”.

Dziś wiele osób uważa, że katechizm powinien zostać przeredagowany. Coraz więcej państw dopuszcza samobójczą odmianę eutanazji (= zabijanie cierpiących ludzi na ich prośbę). Gdyby na ulicy zapytać: „Czyż odebranie sobie życia nie jest pierwotnym prawem człowieka?”, to można by się spodziewać wielu odpowiedzi na tak. Niektórzy współcześni pisarze postrzegają nawet samobójstwo jako znak najwyższej ludzkiej wolności: „Jeśli mam na to ochotę, mogę sam ugasić płomień swojego życia”. Taka propaganda czyni rzeczywiście wiele zła, bo może kusić nawet ludzi, którzy nie są obciążeni psychicznie, aby zrobić coś strasznego ze swoim życiem.

Szalone poszukiwanie życia

Spójrzmy przez chwilę na dramat alkoholika. Wiemy intuicyjnie, że to nie jest oznaka wolności, jeśli zapije się na śmierć. Wręcz przeciwnie: jest to oznaka skrajnego braku wolności, samobójstwa na raty, że tak powiem. I nie jest to też tak naprawdę wolność, kiedy młoda kobieta „tnie” się, szpeci, zadaje sobie rany. Wszyscy mówią: „Jak do tego doszło? Jak bardzo musi być nieszczęśliwa, że sama siebie niszczy? Co można zrobić, aby pomóc jej wyjść z jej tragicznego wyobcowania? Jak można ją ocalić przed nią samą?”. Ktoś desperacko szuka życia i niszczy się przy tym… Jak to wyjaśnić?

W głębi duszy wszyscy mamy nienasyconą tęsknotę za szczęściem i życiem. Nie chcieć być szczęśliwym – to niemal niemożliwe! Tak właśnie głęboko życie poszukuje życia w nas! W uzależniającym niekiedy poszukiwaniu życia, ludzie ryzykują wszystko, aby zaspokoić swój niedosyt. Nawet osoba, która chce się rzucić z mostu, nadal ma nadzieję, że przez ten niezrozumiały akt stanie się „szczęśliwa”.

Istnieje jeszcze miłość, nawet gdy sami już siebie nie kochamy

Ludzie radykalnie poszukują szczęścia. Bóg jest bardziej radykalny. „Bóg kocha nas znacznie bardziej niż my samych siebie” – powiedziała kiedyś św. Teresa z Avila. Boże zainteresowanie moim życiem przewyższa o wiele bardziej moje własne. Mógłbym wyrzucić siebie, Bóg jednak nigdy by tego nie zrobił. W Księdze Izajasza Bóg mówi: „Jesteś dla mnie cenny, otoczyłem cię chwałą i obdarzyłem miłością dlatego ziemie zamienię na ciebie i ludy oddam za twoje życie. Nie bój się, bo Ja jestem z tobą!” (Iz 43, 3-4). Ponieważ sami nie możemy być pewni siebie, to Bóg sam wyjaśnia kwestie własności. Bóg kocha nas głębiej, troszczy się o nas i chroni nas przed samymi sobą bardziej, niż kiedykolwiek mogliśmy to zrobić. Tę prawdę wyraża YOUCAT, w numerze 383: „Jedynie Bóg jest Panem życia i śmierci. Nawet moje życie nie należy do mnie”.

Ale powinniśmy też wiedzieć jedno: Bóg nie daje nam życia tak jak ktoś, kto pożycza początkującemu kierowcy Ferrari, a potem szuka z lupą zadrapań po przejażdżce. On naprawdę daje nam Ferrari z pełnym zaufaniem! Możemy robić z nim, co nam przyjdzie do głowy. Kto jednak miałby zamiar zrujnować ten niesamowity dar, który jest znakiem najwyższej miłości?

Nic nie chroni ludzi, którzy chcą odebrać sobie życie lepiej niż pewność, że jest ktoś, kto ich kocha, kto ich potrzebuje, dla kogo mają znaczenie. I czy nie moglibyśmy odkryć Boga jak w wierszu Bertolda Brechta: „Ten, którego kocham, powiedział mi, że mnie potrzebuje. Dlatego dbam o siebie, spoglądam na swoją drogę i obawiam się każdej kropli deszczu, by mnie nie zabiła”? ∎