śr., 22 grudnia 2021Przeczytasz w 10 minutFather Hans Buob

Święto Świętej Rodziny

Rozważanie biblijne do Ewangelii niedzieli Świętej Rodziny w roku liturgicznym C.

Tekst biblijny


Ewangelia według Świętego Łukasza 2, 41-52

41Rodzice Jezusa każdego roku chodzili do Jeruzalem na święto Paschy. 42Gdy miał dwanaście lat, udali się tam zgodnie ze zwyczajem świątecznym. 43Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, młody Jezus pozostał w Jeruzalem, o czym nie wiedzieli Jego rodzice. 44Myśląc, że jest wśród pielgrzymów, przeszli dzień drogi i szukali Go między krewnymi i znajomymi. 45A gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jeruzalem, szukając Go. 46Dopiero po trzech dniach znaleźli Go w świątyni. Siedział pośród nauczycieli, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. 47Wszyscy, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. 48Gdy Go zobaczyli, zdziwili się. Matka powiedziała do Niego: „Dziecko, dlaczego nam to zrobiłeś? Twój ojciec i ja, pełni bólu, szukaliśmy Ciebie”. 49On im odpowiedział: „Dlaczego Mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że muszę być w tym, co jest mego Ojca?”. 50Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. 51Potem poszedł z nimi, wrócił do Nazaretu i był im posłuszny. A Jego matka zachowywała wszystkie te słowa w swym sercu. 52Jezus wzrastał w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.

Rozważanie


Rodzice Jezusa każdego roku chodzili do Jeruzalem na święto Paschy. Gdy miał dwanaście lat, udali się tam zgodnie ze zwyczajem świątecznym. (wersy 41-42)

Zgodnie z ówczesnym prawem żydowskim, Józef i Maryja co roku pielgrzymowali do Jerozolimy na święto Paschy. Również Jezus udawał się tam razem z Nimi, zanim skończył dwanaście lat – chociaż Prawo nie zmuszało do tego kogoś, kto miał mniej niż dwanaście lat. I oto w dzisiejszej Ewangelii spotykamy Jezusa, jak w wieku dwunastu lat po raz pierwszy udał się do Jerozolimy – w pełni zgodnie z Prawem.

Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, młody Jezus pozostał w Jeruzalem, o czym nie wiedzieli Jego rodzice. Myśląc, że jest wśród pielgrzymów, przeszli dzień drogi i szukali Go między krewnymi i znajomymi. A gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jeruzalem, szukając Go. (wersy 43-45)

Pielgrzymi z Galilei zwykle podróżowali na święto Paschy w Jerozolimie w dużych grupach, ponieważ mieli długą i trudną drogę do przebycia. Ponadto kobiety i mężczyźni podróżowali w oddzielnych kolumnach i spotykali się dopiero pod koniec dnia, po dotarciu na miejsce noclegu. Święty Łukasz Ewangelista dość szczegółowo opisuje sytuację, gdy Jezus zaginął Rodzicom. Po przejściu całego dnia drogi, dopiero na miejscu noclegu zaniepokojeni Rodzice wszędzie Go szukali. Ten drobiazgowy opis ma na celu przygotować nas na pytania Maryi, które zadała później Jezusowi, gdy Go z Józefem odnalazła: „Dziecko, dlaczego nam to zrobiłeś?” (Łk 2, 48). Gdy poznamy okoliczności tych długich i zapewne również bardzo nerwowych poszukiwań, wtedy staje się jasne, z jakiej głębi uczuć pochodziło to dramatyczne pytanie Matki.

Dopiero po trzech dniach znaleźli Go w świątyni. Siedział pośród nauczycieli, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. (wersy 46-47)

Nauczyciele Prawa i Pisma Świętego spotykali się na dyskusjach zwykle na korytarzach zewnętrznego dziedzińca świątyni jerozolimskiej. Tam właśnie Rodzice, aż po trzech dniach rozstania (!), w końcu odnaleźli Jezusa. Ta scena nie ukazuje Jezusa, który po prostu siedzi wśród nauczycieli, ale służy przedstawieniu zadziwiającej wszystkich – zwłaszcza wytrawnych nauczycieli Prawa – Jego wiedzy religijnej i zrozumienia prawd dotyczących Boga Ojca oraz Pisma Świętego.

Nie chodziło tutaj jedynie o naturalny, duchowy dar dwunastoletniego Jezusa, którym mógł zadziwiać. Nie chodziło też o ukazanie niezwykle utalentowanego Dziecka, które mimo młodego wieku tak dobrze znało Prawo żydowskie. To, co jest najbardziej zdumiewające w tej scenie, to Jezusowa znajomość woli Bożej i rozumienie tego, jak ta wola Boża objawia się w Prawie. Oto sedno całej tej sytuacji: Bóg chce, aby wszyscy ludzie poznawali Jego wolę w Jego słowie. Tak łatwo i często ludzie formalizowali przepisy Prawa i tym samym stawało się ono w rzeczywistości martwą literą. Teraz jednak słuchacze w świątyni doświadczyli czegoś zupełnie nowego: nastoletni Jezus ukazał im w tym Prawie prawdziwie wolę Bożą. Zarówno nauczyciele, jak i uczniowie i przypadkowi słuchacze byli całkowicie zdumieni słowami Jezusa.

Nie chodziło więc o ukazanie ogromu wiedzy czy też o samą znajomość Prawa przez Jezusa. To na pewno nie zaskoczyłoby aż tak bardzo Jego publiczności. Z pewnością było tam wielu uczonych w Piśmie, którzy znali całe Prawo na pamięć. Jezus jednak objawił im coś zupełnie nowego z zakresu Prawa, a mianowicie ukazał im rzeczywistą wolę Bożą. Było to więc o wiele głębsze spojrzenie, o wiele bardziej dobitne uznanie woli Bożej, która wyraża się w Prawie starego przymierza. Już tutaj Jego nauka rozbłysła tym nadprzyrodzonym autorytetem, z którym później spotkamy się już u dorosłego Jezusa. I już tutaj objawiła się prawda, że w Jezusie jest prawdziwie Boża mądrość.

Gdy Go zobaczyli, zdziwili się. Matka powiedziała do Niego: „Dziecko, dlaczego nam to zrobiłeś? Twój ojciec i ja, pełni bólu, szukaliśmy Ciebie”. (wers 48)

Pytanie Maryi jest pełne wyrzutu. Wyraźnie widać Jej ból i lęk. Maryja używa terminu „Twój ojciec” – w odniesieniu do Świętego Józefa. Na tym tle posłuszeństwo Jezusa wobec woli Ojca Niebieskiego staje się jeszcze bardziej wyraźne. Nie chodzi tutaj bowiem o naruszenie posłuszeństwa Jego ziemskim Rodzicom – bo przecież później czytamy, że był posłuszny Maryi i Józefowi (por. Łk 2, 51) – ale raczej o Jego bezwzględne posłuszeństwo wobec Ojca w Niebie.

On im odpowiedział: „Dlaczego Mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że muszę być w tym, co jest mego Ojca?”. (wers 49)

Odpowiedź Jezusa wyraża całą radykalną naturę posłuszeństwa Syna wobec Ojca Niebieskiego. Są to jednocześnie pierwsze słowa Jezusa, które słyszymy na kartach Ewangelii, dlatego zasługują one na szczególną uwagę. Pytanie Jezusa wskazuje, że posłuszeństwo Ojcu jest dla Niego rzeczą pierwszorzędną i oczywistą. Stwierdzenie: „w tym, co jest mego Ojca” wyraźnie oznacza świątynię, ponieważ właśnie w niej Bóg jest obecny w Najświętszym Miejscu. Ta świątynia nie jest tutaj jedynie miejscem składania ofiar, ale przede wszystkim miejscem nauczania. Właśnie w niej Jezus słuchał nauczycieli i udzielał im odpowiedzi. „Być w tym, co jest mego Ojca” oznaczało zatem trwać z całkowitym oddaniem i wyłącznością wobec słowa Bożego. Miało to również decydujące znaczenie dla późniejszej postawy Jezusa jako dorosłego Człowieka.

Na tle bólu Józefa, przybranego ojca Jezusa, wyraźnie widać, Komu Jezus dawał pierwszeństwo i gdzie widział prawdziwe źródło posłuszeństwa: „Czy nie wiedzieliście, że muszę być w tym, co jest mego Ojca?”. Chodziło oczywiście o to, aby w pełni służyć słowu Ojca, nieustannie trwać w słowie Ojca. Niemniej jednak to posłuszeństwo Syna wobec Ojca Niebieskiego w jakiś sposób oddzielało Jezusa od Jego Rodziców i zmuszało Go do poddania się Ojcu – na wyłączność. Ale słowo „oddziela” nie powinno być tutaj rozumiane w sensie negatywnym, raczej należałoby podkreślić Jezusowe „muszę” (por. Łk 2, 49), które wyraża szczególny rodzaj bliskości. Sam Jezus później wyznał: „Moim pokarmem jest wypełnienie woli Tego, który Mnie posłał, oraz wykonanie wyznaczonego Mi dzieła” (J 4, 34). Słowa te dobitnie ukazują Jego wyjątkową osobowo-religijną relację z Ojcem Niebieskim. Jezus nie przebywał w świątyni jako Mesjasz, jakby „z urzędu”, ale chodziło tutaj o podkreślenie Jego bardzo osobistej relacji religijnej i istotowej z Ojcem Niebieskim. Jezus jest Synem, czyli ​​wypełnia wolę Bożą i na tym ostatecznie zakorzeniony jest Jego autorytet nauczania.

Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi, wrócił do Nazaretu i był im posłuszny. A Jego matka zachowywała wszystkie te słowa w swym sercu. (wersy 50-51)

Niezrozumienie i niepokój Rodziców nie okazały się jedynie powierzchownymi uczuciami. Dzięki nim mogli usłyszeć bezpośrednio od swojego Syna prawdę: „Czy nie wiedzieliście, że muszę być w tym, co jest mego Ojca?” (por. Łk 2, 49). To było pierwsze i bardzo głębokie objawienie Jego tajemnicy. Te słowa skłaniały do kontemplacji. Właśnie dlatego Maryja „zachowywała wszystkie te słowa w swym sercu”, jak przyznał Święty Łukasz Ewangelista.

To zachowywanie słów w sercu Maryi ujawnia, że wcześniejsza sytuacja poszukiwań i wyrzutów wynikała z niezrozumienia tajemnicy Syna. Nie była ona absolutnie wyrazem Jego nieposłuszeństwa wobec Rodziców. Ze strony Maryi i Józefa było to, by tak rzec, niezrozumienie po ludzku pełne niepokoju o nastoletniego zaledwie Syna, ale jednocześnie niezrozumienie otwarte na Boga. To było coś tak głębokiego, że nie mogli od razu tego dostrzec. Zatem w dzisiejszej Ewangelii słowo Boże wyraża o wiele głębszy swój wymiar, w którym ważne jest wsłuchiwanie się, gdy je czytamy i kontemplujemy.

Jezus wzrastał w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi. (wers 52)

Na końcu znajdujemy stwierdzenie, że „Jezus wzrastał w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi”. Wyraźnie podkreślona  została działająca w Nim łaska Boża, ale także uwypuklone zostało Jego zewnętrzne wzrastanie, zwłaszcza w odniesieniu do Jego lat. Jest to istotne, ponieważ Jezus był prawdziwie Człowiekiem. Jak każdy z ludzi rósł zarówno przed Bogiem, jak i przed ludźmi. Był szanowany zarówno przed Bogiem, jak i przed ludźmi.

Ten fragment Ewangelii należy rozumieć chrystologicznie, czyli jako wstęp do zrozumienia kolejnych tekstów o Jezusie. Wszystko, co potem następuje w Ewangelii według Świętego Łukasza, ma tutaj swój początek. Jezus jest zarówno Synem Bożym, jak i Synem ludzkim. Odtąd nieustannie wyjaśnia ludziom słowo Ojca z punktu widzenia właśnie Ojca. ∎